niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 22

Liam

Dlaczego się denerwowałem ? To chyba nie jest powód do zdenerwowania. To nic,że zaraz spotkam się z pierwszą dziewczyna którą pokochałem. Danielle nic dla mnie przecież już nie znaczy. Spodziewa się dziecka, jest zaręczona a ja tylko chce pomóc kumplowi wyjść na wolność. Oddychaj głęboko, Liam! Do salonu Tomlonsonów weszła Rubi wraz z Danielle oraz jej partnerem.
-To my zostawimy was samych-brunetka złapała Hectora za dłoń i weszła na górę po schodach. Po chwili drzwi jednego z pokoi się zamknęły. Moja była dziewczyna usiadła na jednym z foteli kładąc dłonie na pokaźnym już brzuchu. Na jej palcu dostrzegłem złoty pierścionek z brylantem.
-Wiesz co zrobiła Twoja przyjaciółka-spytałem patrząc w jej oczy.
-Wiem,ale ja nie odpowiadam za czyny Eleanor.-odpowiedziała sięgając po szklankę z wodą-Mówiłam jej żeby odpuściła. Żeby zostawiła Louis w spokoju i zaczęła normalnie żyć-kontynuowała swoją wypowiedź-ale wiesz jaka jest Els.
-Wiem, ale wiem też,że Harry cierpi!-oburzyłem się.
-Calder była wtedy ze mną. W ten dzień kiedy zeznała,że Harry ją zgwałcił.
-Wiesz,że zeznając to na policji możesz mu pomóc ?-spytałem patrząc na nią z nadzieją w oczach.
-Wiem. Dlatego przyjechałam tu prosto z komisariatu. Więcej już chyba nie mogę zrobić.
-Zrobiłaś bardzo dużo Danii. Dziękuję-uśmiechnąłem się do niej. Wyglądała tak promiennie. Nawet ze zmęczeniem wymalowanym na twarzy.
-Liam...ja chciałam Cię przeprosić.
-Widocznie nie byliśmy sobie pisani Danielle, Ty trafiłaś na swoją drugą połówkę i ja też-uśmiechnąłem się i wcale przed oczmi nie miałem uśmiechniętej twarzy Justine. Tylko zapłakaną Marinę.

Eleanor

Kręciłam się po pokoju podrzucając telefon. Jak ona mogła mnie wydać policji! Przyjaciółka od siedmiu boleści. Obiecała mnie kryć a przy pierwszej możliwie nadając się możliwości poleciała mnie wydać. Sumienie jej nie pozwala by Harry cierpiał! Gówno prawda. Pewnie Liam albo Louis dał jej w łapę żeby powiedziała prawdę. Zza okien dochodził dźwięk syren. Czyżby już jechali po mnie ? Żywej mnie nie dostaną. Tomlinson i jego panienka będą mieć mnie na sumieniu, skoro nie chce mi go oddać. Rzuciłam telefon na kanapę i wyszłam z mieszkania nawet go nie zamykając. Wbiegłam na dach po schodach pożarowych w czasie kiedy dwa radiowozy podjechały pod kamienice. To jest sposób żeby Louis do mnie wrócił. Jak tego nie zrobi wtedy skoczę.
-Proszę się odsunąć do tyłu-odwróciłam głowę i spojrzałam na dwóch funkcjonariuszy stojących przy wejściu-proszę się nie wygłupiać.
Zamiast ich posłuchać przysunełame się jeszcze bliżej. Teraz wystarczył tylko jeden krok by spaść na dół.
-Zadzwońcie po Louisa Tomlinsona, inaczej skoczę-zażądałam. Teraz było mi już wszystko jedno. Życie bez niego to nie jest życie.

Rubi 

Liam siedział z Justine. Ja trzymałam Cece na rękach a Louis kończył rozmawiać z Simonem przez telefon. Marina spała u góry.
-Harry najpóźniej jutro rani opuści areszt-Louis usiadł obok pary.  
-To wspaniale-uśmiechnęłam się do niego. Harry wyjdzie na wolność i wszyscy będziemy mogli zacząć spokojne życie. Zespół zajmią się nagrywaniem materiału na kolejną płytę.
-Danielle zachowała się naprawdę jak przyjaciółka-odezwała się nieśmiało Justine.
-Masz rację, a gdzie Marina ?-Liam bardzo się ostatnio martwił o dziewczynę loczka.
-Śpi, wymiotowała prawie cały dzień.
Liam mruknął coś pod nosem. Nie zwracałam na nich większej uwagi bo próbowała uśpić Ce. Mała bawiła się moimi włosami i nawet nie zamierzała zamknąć oczu. Już miał ją zabrać ode mnie Louis, któremu usypianie jej wychodziło lepiej niż mnie, kiedy zdzwonił jego telefon. Wyszedł z salonu by po chwili wrócić.
-Dzwonili z policji. Eleanor grozi,że skoczy z dachu jeżeli się nie zjawię.
Ta dziewczyna chyba nigdy nam nie odpuści. Chyba,że dostanie to co chce, ale to po moim trupie.

Louis

Jechałem jak szalony byleby tylko zdążyć. Ta dziewczyna oszalała. Co ja mam zrobić ? Nie zostawię dla niej Rubi i Cece to jest pewne. Przed kamienic mimo godzin już wieczornych zgromadzona była niemała liczba gapiów. Oczywiście nie obyło się również bez reporterów.
-Louis...Louis co zamierzasz teraz zrobić ?-przekrzykiwali się jeden przez drugiego. Dookoła mnie zaczeły migać flesze.
-Nie mam teraz czasu.-odpowiedziałem i wleciałem na klatkę. Przeskakując po kilka stopni piąłem się ku górze. Na górze z Eleanor kontakt starał się nawiązać nagocjator, jednak dziewczyna pozostawała głucha na jego prośby.
-Eleanor-stanąłem obok niego. Calder obróciła się ale nadal stała zbyt blisko krawędzi. Jeden z policjantów chciał do niej podejść ale ta wyciągnęła ręce
-Nie podchodźcie bo skocze.
-Eleanor chodź do mnie-kierowałem się po woli w jej kierunku tak jak mi kazał negocjator-proszę Cię chodź. Niepewnie zaczęła kierować się w moimi kierunku by późnej przylec do mnie całym swoim ciałem. Objąłem jej drżące ciało ramionami a ona zaczęła cicho łkać.
-Louis...ja nie chciałam. Proszę nie zostawiaj mnie.
-Eleanor uspokój się.
-Louis proszę Ci wróć do mnie. Błagam.
-Przykro mi El, ale nie.
Dziewczyn nie zdążyła mi odpowiedzieć kiedy podeszło do nas dwóch funkcjonariuszy i odciągnęło ją ode mnie by po chwili założyć kajdanki na jej szczupłe nadgarstki i wyprowadzić jak przestępce. Tylko,że to nie było koniec kłopotów, a tak naprawdę ich początek.



Ile mnie nie było ? Miesiąc a nawet półtora. Przepraszam. Straciłam pewnie od cholery czytelników ale mam nadzieję,że co niektórzy zostali. Zostali i będą dalej czytać opowiadanie które chciałam przez ten milion razy skończyć,zawiesić a nawet usunąć. Przepraszam za każdy błąd. Do następnego :)

9 komentarzy:

  1. super, hiper, zajebisty! tylko tyle mogę powiedzieć. :) jesteś wspaniała. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział, opłacało się czekać. Nie spodziewałam sie takiej akcji ale powiem szczerze ze była super. Cieszę się ze dalej prowadzisz to opowiadanie i nie zakończyłas. Życzę ci weny i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny ! <3 opłacało się czekać półtora miesiąca :)
    Uwielbiam to opowiadanie i ciebie x
    Życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. zajebisty <3
    El dostała za swoje ;D
    Życzę weny i do następnego :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurwa, no i nie skoczyła ... xDDD Ej no, myślałam, że będę miała już ją z głowy, ale najwidoczniej nadzieja matką głupich xD Dobra, liczę, że ktoś ją przez przypadek walnie młotkiem w głowę i przez przypadek ją zabije. Przez przypadek. Dobraa ... Muszę się uczyć na fizykę( mam jutro sprawdzian i w cholerę nic nie czaję. A piosenka Feeling myself- Miley Cyrus ft. Will.I.Am itd. puszczana w kółko nie pozwala mi się skupić xDD). Ale kiedy zobaczyłam tu nowy rozdział to musiałam zrobić 'przerwę' od uczenia, haha xD Tak więc ten komentarz będzie krótki :/ No ale najważniejsze co chciałam napisać to to, że się cholernie cieszę, że wróciłaś <3 Już myślałam, że się poddasz ; O Ale niee, jesteś silna! :D Tylko proszę cię, zrób coś z Calder xDDDDD Jakoś jej nie lubię xDDDD I jeszcze dowaliłaś tym ostatnim zdaniem xD Musiałaś, kurde, musiałaś! ;_; xDD

    Czekam na NN ;* Weenyyy <3333333333

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny. :)/ KKKKK

    OdpowiedzUsuń
  8. Nominowałam cię do liebster award, więcej na moim blogu: pocosiemartwic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń