Louis
Zamiast z aresztu jechać prosto do domu. Do żony, dziecka i przyjaciół,skierowałem się w stronę kamienicy którą zamieszkiwała Eleanor. Muszę pomóc Harremu opuścić jak na razie areszt. Za oknami było już ciemno. No tak, godzina też była trochę późna. Nie mam pojęcia co ona chce w ten podły sposób osiągnąć. Jak ja mogłem być z kimś takim przez dwa lata? Dojechałem pod starą kamienicę, zaparkowałem auto mając nadzieję,że nikomu ono się nie przyda. Schodkami trzeba piąć się do góry. Jest drzwi z jej nazwiskiem na plakietce. Jeden dzwonek. Drugi dzwonek. Zrezygnowany miałem już odchodzić kiedy usłyszałem przekręcanie zamka w drzwiach.
-Właśnie Ciebie się spodziewałam- otworzyła drzwi w krótkiej piżamie-kazałeś długo na siebie czekać.
-Musimy pogadać- taranując ją wtargnąłem do środka nie wielkiego mieszkania.
-Nie wiem czy mamy o czym- mruknęła zamykając drzwi do mieszkania.
-Kpisz sobie ze mnie ? Harry może spędzić pół życia w więźniu za coś czego nie zrobił!
-Ja to wiem, Ty to wiesz i on też-zaśmiała się-a policja nie musi.
-Czego chcesz ? Znów kasy ?-złapałem ją za ramiona
-Nie Louisku, chce żebyś do mnie wrócił. Masz być mój-szepnęła prosto w moją twarz.
-Oszalałaś ? Nigdy nie będziemy razem!
-W takim razie Harry pójdzie siedzieć-zaśmiała się i zniknęła w drugim pokoju zostawiając mnie samego na środku salonu.
Rubi
Zegarek wskazywał godzinę po 3 w nocy a Louis jeszcze nie wrócił. Liam odniósł Mari do swojej sypialni położyć ją na łóżku a teraz sam przysypia na kanapie czekając ze mną na niego. Simon wyszedł jakieś dwie godziny temu a mała spała w swoim pokoiku. Na wszelki wypadek miałam przy sobie elektryczną nianię jakby zaczęła płakać w nocy.
-Liam- szturchnęłam go w ramię-nie ma sensu czekać,chodź spać.
-Co...a tak-podniósł się i przetarł oczy.
Sama skierowałam się do swojej sypialni. Pewnie jeździ po mieście musząc to wszystko odreagować. Prawnik będzie starał się o wypuszczenie loczka za kaucją, jednak nie wiadomo czy prokurator wyrazi na to zgodę.Kolejną męczącą kwestią jest też taki ciepły stosunek Liama do mariny. Jakby tą dwójkę łączyło coś wyjątkowego. Pewnie moja przemęczona wyobraźnie płata mi figla i to tylko czysto przyjacielskie stosunki. Zabrałam Cece z jej pokoiku kładąc u siebie na łóżku. Ssała grzecznie smoczka delikatnie się uśmiechając. Rozebrałam się zakładając jedną z koszulek męża i położyłam się koło małej. Nie mam pojęcia czy mogę nazywać ją córką. Jakoś mi tak dziwnie. Nie wiem kiedy usnęłam głaszcząc moje małe maleństwo kciukiem po policzku.
Marina
Było mi gorąco. Pulsujący ból głowy nie pozwalał mi spać dalej. Mój Harry....mój kochany Harry. Męska ręka spoczywała na mojej klatce piersiowej umożliwiając mi branie oddechów. To wszystko to zły sen, Harry leży koło mnie, przygniatając mnie swoją ciężka ręka do łóżka. Nie to tylko Liam, słucham,że co ? Ciuchy mam na sobie, on też jest ubrany, to jego sypialnia a za ściany dochodzi wesołe gaworzenie dziecka. Przecież nie mogłam być aż tak podła żeby zdradzić Harrego w takim momencie. Liam leżał wpatrując się we mnie szeroko otwartymi oczami. Niech oni tak na mnie nie patrzą, bo zaraz wybuchnę płaczem nad którym nie będę w stanie zapanować. Odgadując moje zamiary, przytulił mnie mocno do siebie,głaszcząc po plecach.
-Liam ja go kocham-szepnęłam
-Wiem mała, dobrze o tym wiem-na szyi czułam jego oddech,mimo to po moim ciele nie przechodziły takie dreszcze jak jakiś czas temu. Fatalne zauroczenie ? Teraz chyba przeżywam taką terapię szokową.
-Co teraz będzie ? Jeżeli on naprawdę to zrobił ?
-Nie wolno Ci tak myśleć,rozumiesz ? Harry jest nie winny i prędzej czy później wróci do domu, obiecuję Ci to.
Spojrzałam mu prosto w oczy. Nie kłamał,mówił szczerze. Pocałował mnie w czoło i wstał z łóżka.
-Na fotelu masz cichy, Rubi naszykowała, idź się odśwież-zabrał swoją komórkę z szafki i zostawił mnie samą w sypialni.
Liam
Zszedłem do kuchni, zostawiając blondynkę samą. Chyba obojgu nam potrzebne było taki otrzęsienie. Louis siedział trzymając kubek parującej herbaty a Rubi karmiła Cece. Na pewno jest ktoś kto,wie co próbuje osiągnąć Calder.
-Harry jest załamany-Louis umoczył usta w napoju-spędził tam dopiero dzień a wygląda jak trup.
-Widziałeś się z nim ?-usiadłem obok niego obracając w dłoni telefon.
-Tak,wszystkiego się wypiera i ja mu wierzę.Widziałem się z Eleanor.
-Co ona próbuję osiągnąć ?-Rubi patrzyła to na mnie,to na niego.
-Wycofa zarzuty jeżeli do niej wrócę,jeżeli nie to Harry pójdzie siedzieć chyba,że znajdziemy inny sposób.
Tomlinson odłożyła butelkę kładąc małą do wózka.
-Nie mogę na to pozwolić-spojrzała na swojego męża oczami pełnymi bólu-jeżeli tylko tak możemy pomóc Harremu.
-Zapomnij-przerwał jej Louis-nie będzie mnie szantażować, Harry wyjdzie na wolność bez tego!-zaprotestował na tyle cicho żeby nie obudzić małej.
-Jest jeszcze jedna osoba która może nam pomóc-podniosłem się wykręcając jej numer. Teraz tylko w niej cała nadzieja.
Obiecałam w piątek a jest dzisiaj ;c Jestem okropna tak samo jak rozdział.
Jest źle, jest krytycznie Przepraszam. ;x
rozdział nie jest okropny :) uwielbiam to opowiadanie ! pisz dalej :D pozdrawiam <3
OdpowiedzUsuńpoprawka rozdział jest GENIALNY!
OdpowiedzUsuńnigdy nie lubiłam Calder wgl za kogo ona się ma? na serio nie znoszę takich ludzi
jest i Liam z Mariną trochę szkoda, że to było tylko zauroczenie, ale z drugiej strony może to jednak dobrze
HARRY MUSI WYJŚĆ!
Louis dasz radę, ale nie WRACAJ DO ELKI!
tyle emocji haha
jeszcze jedno, czytam twojego bloga można powiedzieć od początku, jesteś GENIALNĄ osobą i dobrze o tym wiesz, dlaczego proszę nie myśl nawet o przestaniu pisania!
no i UWIELBIAM CIĘ!
haha i KOCHAM :-*
jezuuu przestań być dla siebie taka surowaa :D na prawdę piszesz niesamowite rozdziały i ja nadal nwm skąd bierzesz na to wszystko pomysły? rozdział GENIALNY !
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie :D
http://1d-to-moje-zycie.blogspot.com/
rozdział jest genialny <3 Nie zawaliłąś sprawy ;***
OdpowiedzUsuńdo następnego ! ;))
Wcale nie jest okropny! Jest genialny ;) Weny życze i czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńGenialneee! <3 Wcale nie jest zły!! <33333
OdpowiedzUsuń