niedziela, 15 września 2013

Rozdział 16

Louis

Od piętnastu minut stoję przed szklaną szybą na oddziale ginekologicznym i obserwuję wpatrzoną w noworodki Rubi. Już chyba wiem jaką podejmie decyzję, tak samo jak Simon który teraz załatwia wszystkie sprawy związane z pogrzebem swojej jedynej siostry a mojej jakby nie patrzeć teściowej.
-Kochanie-kładę dłoń na ramieniu dziewczyny, czoło ma oparte o zimną szybę-która to ?
-Pod oknem-moje spojrzenie od razu odnajduję odpowiedni inkubator. Dziewczynka, wielkości piąstki, podpięta różnymi kabelkami. Po sali kręciła się pielęgniarka pilnująca stan każdego z wcześniaków.
-Wracamy do domu ?-nie chciałem by po swojej dzisiejszej utracie przytomności ruszała się z domu, jednak nic nie było jej w stanie przemówić do rozsądku. Uparła się,że chce jechać do szpitala i tak też musiało się stać.
-Jeszcze tylko do lekarza-spojrzała na mnie oczami wypełnionymi łzami.Na sam ten widok serce pękało mi na pół. Złapałem ją za zimną dłoń, i ramię w ramię skierowaliśmy się do gabinetu lekarza. Po wcześniejszym pozwoleniu, weszliśmy do skromnego pomieszczenia. Zajęliśmy dwa krzesełka, przed kobietą w średnim wieku, z okularami wielkości denek od słoików na nosie.
-Panno Cowell-zaczęła, a już od samego początku mnie zdenerwowała. Czy oni nie wiedzą,że teraz jej nazwisko brzmi Tomlinson ? Czy to jest tak cholernie trudne do pojęcia? -nie będę ukrywać,że z małą jest wszystko dobrze. Ma problemy z oddychaniem. Urodziła się 3 miesiące przed czasem. Teraz cały czas będzie pod urządzeniem pomagającym jej oddychać i co najmniej trzy miesiące będzie musiała zostać na oddziale.
-A czy jest prawdopodobieństwo,że ona jest czymś zarażona ?-Rubi pociągnęła nosem, ocierając oczy.
-Nie, jeżeli o to chodzi. Pani mama była czysta. Mała jest w stu procentach zdrowa, muszę jednak uprzedzić,że jeżeli chce pani ją wziąć pod swoją opiekę, czeka panią długa batalia, ona ma jeszcze ojca.
-Tym już zajmą się nasi prawnicy. Jest możliwość przeniesienia jej do prywatnej kliniki ?
-Na razie transport nie wchodzi w grę, przykro mi. U nas też będzie jej dobrze, mogą nam państwo zaufać.
-Mamy taką nadzieję-pierwszy raz zabrałem głos.
Rubi upewniła się jeszcze,że zapewnione będzie miała bezpieczeństwo i odpowiednią opiekę i opuściliśmy gabinet. Na korytarzu, chyba wreszcie opuściły ją wszystkie emocje, bo rozpłakana wtuliła się we mnie i płakała.Mimo tego jak przed laty potraktował ją matka, Rubi nigdy nie przestała jej kochać, choćbym nie wiem jak musiała się tego wypierać.

Marina

-Słyszeliście ?-wparowałam do salonu Cowella trzymając telefon w dłoni. Skończyłam właśnie rozmawiać z Louisem. Na kanapie siedział Zayn oraz jego narzeczona Perrie oraz Liam. Nie wiem jak udało mi się na niego nie rzucić i nie zedrzeć tej białej koszuli.
-Co mieliśmy słyszeć ?-pierwsza spytała Perrie.
-Mama Rubi nie żyję-powiedziałam na jednym wydechu-przed śmiercią urodziła córeczkę.
-Żartujesz ?-Zayn spojrzał na mnie mrugając oczami.
-Biedna Rubi-jego narzeczona złapał go za dłoń. Liam tylko świdrował mnie wzrokiem, wspominając pewnie tak samo jak ja dzisiejszy poranek. Niestety, a może stety Harry wraca jeszcze dziś wieczorem. Zayn i Perrie się wyprowadzają do siebie. Jak widać, każdy z nich planuje iść w ślady Tomlinsona i się ustatkować. Szkoda jednak,że to ich życie nie jest usłane różami.
-A ty gdzie ?-złapałam wychodzącego Liama za ramię.
-Wychodzę na spotkanie-zamrugał parę razy oczami.
-Z kim ?
-Marina, uspokój się-wyrwał mi się-wrócę późno.
I wyszedł, tak po prostu wyszedł zostawiając mnie bez żadnego wyjaśnienia. Choć nie powinnam szalałam z zazdrości.

Rubi

Obudziłam się z ociężałą głową, we własnym ciepłym łóżku. Z dołu dochodziły urwane dźwięki rozmów. W dresie, w który pewnie przebrał mnie Lou zeszłam na dół. Tak jak myślałam siedział wraz z Liamem i butelką piwa w dłoni. Przywitałam się z chłopakiem pocałunkiem w policzek i usiadłam między nimi, opierając głowę o ramię męża. Wydawać by się mogło,że Liam pachnie perfumami Mari ale w końcu mieszkają razem więc nic dziwnego.
-Mam nadzieję,że nie przeszkodziłam w ploteczkach ?
-Nie jasne,że nie-Louis cmkonął mnie w czoło-Liam ma do nas sprawę a nie chciałem Cię budzić.
-Trzeba było-skarciłam go wzrokiem-o co chodzi Liamku ?
-Nie chciałbym się wam narzucać, jesteście młodym małżeństwem i chcecie się sobą nacieszyć, ale każdy się wyprowadza a ja jeszcze niczego nie znalazłem, i czy mógłbym przez jakiś czas u was pomieszkać ?
-Jeszcze głupio pytasz ?-zwróciłam się do niego-możesz zostać tyle ile chcesz, jest dużo miejsca.
-Louis ?-zwrócił się jeszcze do niego.
-Powinienem Ci dojebać o to,że się jeszcze pytasz-mój mąż dłonią uderzył go w głowę.
Liam zaśmiał się cicho powodując tym uśmiech u mnie.
-A więc mamy kolejnego lokatora-klasnęłam w dłonie-nie dzwonili ze szpitala ?
-Dzwonili, u małej wszystko dobrze, Simon z Twoimi dziadkami przyjedzie wieczorem, a za dwa dni mamy spotkanie z prawnikiem.
-Jesteś pewny ?-spytałam cicho bawiąc się obrączką-nie musisz się zgadzać.
-Adoptujemy ją, i wychowamy jak swoje dziecko a nie Twoją siostrę, dobrze ? Obiecuję Ci,że zrobię wszystko żeby była u nas-pocałował mnie w czoło i zajął się rozmową z Liamem a ja znów ucięłam drzemkę.

Jest krótki bo nie byłam w stanie nic wymyślić więcej na dziś. Powiem tak, planuję rewolucje w życiu niektórych bohaterów,zobaczymy co z tego wyjdzie. Przepraszam za błędy

7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG, OMG OMG GEGEGENIALNY *-*
    wgl czytajac to przypomina mi sie jaki Louis byl na poczatku rzadny seksu, upijal sie .. a teraz milosc do Rubi go zmienila jest opiekunczy, wychowac to dziecko jak swoje, jest przy niej, cholernie boli cierpi, no dobra dalej lubi seks, ale tylko z Rubi *-*
    TEZ CHCE MIEC TAKIEGO MEZA *-*
    OD POCZATKU jestem i juz tak ZOSTANIE za tymi dwoma erotomanami zeby oni byli ze soba no TOMLINSON *-*
    a Louis spokojnie zluzuj majty .. nazywa Tomlinson, ale ludzie zapominaja wgl to bylo mega ona jest teraz Tomlinson jaki gniew, buja!
    no wiec Marina spokojnie .. przeciez wy nie jestescie ze soba .. a mimo to jest zazdrosna bababardzo ONA GO KOKOKOCHA *-*
    ja sie tam jaram *-*
    tylko szkoda Harry'ego .. biedak, no ale cos faktycznie stosunki miedzy nim, a Marina nie sa jak na poczatku .. mam wrazenie, ze sa znudzeni soba i wgl, a moze to wgl nie milosc, tylko rzadza seksu o,o nie wazne, ze sghjtrkdjghs *-*
    juz wiem co zawojujesz .. teraz moge odpoczywac spokojnie chora, ugh a to w sumie nie takie zle bo gadam jak piszczaca szkrzeczaca ropocha .. jest sie z czego posmiac .. a wiec odpoczywac, bo DODALAS *-* RADOSC, EUPHORIA *-* uwielbiam cie, kocham i wgl tralalala *-* MARCHEWKA *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. KOCHAM CIE i to opowiadanie ! <33

    OdpowiedzUsuń
  4. szalejeeeeeee :D
    świetny < 333

    OdpowiedzUsuń
  5. O jaa! Czemu dopiero to teraz komentuję? Nawet nie pytaj, sama nie wiem! D: Kuźwa, dupnie się czuję teraz ;__; A tak btw.. To wiesz co? Już miałam pisać jaki to jest zarąbisty rozdział, kiedy mi tu dojebałaś OSTATNIM zdaniem T.T Był kuźwa DEAL! Co to ma być? ;_; Myślałaś, że jak zmniejszysz czcionkę to tego nie zauważę? xD Taka ślepa to kurde jeszcze nie jestem! xD No to w takim razie od dzisiaj też będę przepraszać za błędy :3 Był kuźwa deal, a ty go olałaś X.X No dzięki xD Dobraa .. Koniec opieprzania xD Komentarze powinny motywować xD Okey, co do rodziału: :D MEGA *__* Wiesz z czego chyba najbardziej się cieszę? :D Że Lou i Rubi będą mieli dziecko *_* Tzn. jest to siostra Rub, ale będą ją traktować jako swoje dziecko! <3 Dadzą radę! A wiesz dlaczego? :3 *uwaga* *siano wepchnięte w usta* *przestać oddychać* *Jednym słowem CICHO* BO LOU I RUBI TO PARA IDEALNA!!! *___* Ojejej <33 Te zdanie to kuźwa chyba nigdy mi się nie znudzi *O* Tylko jestem wkurzona tym, że pani doktor nazwała Rubi, Cowell ;_; Ludzie, ona jest już Tomlinson! Ogarniajcie, ogarniajcie, a nie zamuleni wszyscy xD Wszyscy zacofani i tyle xDD Dobra, koniec z tematu Rouis :D Teraz nadchodzi mój monolog z Liamem i Mariną xD A więc... :D Fajnie wiedzieć, że Payne se wychodzi, jednocześnie uciekając od problemów xD Ja to już myślałam, że stanie się coś, a on sobie tak nagle bez żadnych skrupułów wychodzi ;_; No super xD Z jednej strony to się cieszę, że Marina jest zazdrosna, ale z drugiej strony to MEGA mi szkoda Harry'ego D; Jejku :( Biednyy .. Boję się nawet jego reakcji, kiedy dowie się co jest między Liam'em a Mariną ;O Jejku ;x Dobra, wybacz, ale nic więcej nie napiszę, gdyż muszę uczyć się na chemię xD Jest 21:19, a jutro mam sprawdzian i nic nie ogarniam :3 Dostanę jedynkę :3 Zayebiście :3

    Czekam na NN ;* Weenyyy <33333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  6. nie mogę się doczekać i umieram z ciekawości co będzie z Liamem i Mariną *.* Tak jakoś pasują do siebie, no ale jest jeszcze Harry... no, ciekawa jestem, jak to rozwiążesz ;)
    Czekam na NN :)

    Pozdrawiam,
    Yv

    right-or-wrong-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń