Rubi
dwa tygodnie później
-Jak to nie jest pan pewny,czy będziemy mogli adoptować Cece ?-zmieniłam małej imię ale teraz to mało istotne. Najważniejsze jest to,co teraz powiedział mi ten bufon,w markowym garniturze!
-Proszę się nie denerwować-stanowczo jednak nie przekonywując. Tak to jest,jak bierze się za coś czego się nie potrafi.
-Spokojnie ? Pan żartuje, mówi mi pan,że sąd może przydzielić opiekę nieodpowiedzialnemu narkomanowi a nie osoba które o nią będą dbać ?
-Nic takiego nie powiedziałem-zaczął się bronić rozkładając ręce-panno Cowell.
-Pani Tomlinson-poprawiłam go, dziękując w duchu,że Louis ma wywiad dzisiaj-zasugerował pan, więc i ja coś powiem, radzę panu zrobić wszystko żeby mała trafiła do mnie i mojego męża.
Kiwnął głową na znak,że zrozumiał moje polecenie i mogłam opuścić jego gabinet. Teraz zamierzam skierować się do Małej do prywatnej klinik. Jak tylko było to możliwe,przenieśliśmy ją tam. Pokoik urządzony już jej wyczekiwał. Liam nadal z nami mieszkał,więc w mieszkaniu panowało szczęście. Częstym gościem była tez Mari oraz Pezz,. Wróciłam wbrew sobie do zawodu. Louis każdą możliwą chwilę spędzał ze mną w szpitalu,gdzie mała dochodziła do siebie. Za jakieś 3 tygodnie będziemy mogli zabrać ją do domu. Czeka nas jeszcze rozprawa, którą wytoczył mi mój "szanowny tatuś". Data ślubu ustalona. Sala zamówiona i to tyle, ile wychodzi z przygotowań do tego wielkiego dnia. Będziem żyć długo i szczęśliwie z gronem przyjaciół u boku. Prowadziłam samochód słuchając wywiadu, jadąc na spotkanie z Hectorem.
-Louis, jakiś czas temu, przechodziłeś tak "zwaną" rodzinną tragedię. Zechciałbyś nam oraz fanką zdradzić tajemnicę tego wszystkiego.
-Wydaje mi się,że nie postąpiłbym fair wobec swojej żony mówiąc o tym w radiu. Jednakże tego co przeżywałem oraz tego co przeżywamy wspólnie na da się opisać. Mogę wam powiedzieć jedynie,że straciliśmy najważniejszą osobę w swoim życiu-głos Louisa był tak spokojny. Sama nie mogę uwierzyć,że Louis z wiecznego podrywacza zmienił się w kochającego męża. Mam nadzieję,że tak już zostanie.
-Pobraliście się w Las Vegas, prawda ? Tak szybka spontaniczna decyzja ?
-Bardzo spontaniczna. Jednak wiem,że nie będę jej nigdy w życiu żałował. Kocham Rubi i chcę spędzić z nią resztę życia.
-Bardzo dojrzałe. Planujecie ślub kościelny ? Zdradzisz coś ?
-Wydaje mi się,że to ich prywatna sprawa-po głosie udało rozpoznać mi się Zayna.
Wyłączyłam radio,byle by się nie zdenerwować i z powodu dojechania do celu. W końcu spotkam się z przyjacielem, z którym mam do pogadania. Sykes siedział przy stoliku pod oknem,najbardziej oddalonym od ludzi zgromadzonych w kawiarni.
-Poproszę waniliowe latte-zamówiłam w drodze do stolika. Kiedy tylko znalazłam się w polu widzenia przyjaciela, uśmiechnął się szeroko, odstawiając swoją szklanką z podobnym napojem.
-Witaj Rubi, znakomicie wyglądasz.
-Daruj sobie Hec-usiadłam naprzeciwko niego-musimy poważnie pogadać.
-Zawsze gadamy tylko i wyłącznie poważnie-zaśmiał się-kiedy mogę liczyć na jakąś sesję w Twoim towarzystwie ?
-Dlaczego to zrobiłeś ?-jego pytanie wleciało mi jednym uchem a wyleciało drugim-Hector, po co ?
-Bo kocham Danielle, okej ? Kocham ją jak jasna cholera.
-Ale ona była z Liamem!-oburzyłam się patrząc w jego oczy. Był szczery. Mówił prawdę i nie kłamał.
-Gdyby go kochała, nie zostawiła by go dla mnie. Nie oceniaj mnie chociaż Ty, po prostu ciesz się moim szczęściem. Zresztą Payne też zbytnio nie rozpacza.
-Co masz na myśli ?
-Nic. Przykro mi z powodu Twojej mamy. Przepraszam,że nie byłem na pogrzebie, bałem się,że nie jestem mile widziany.
-Zawsze będziesz moim przyjacielem, co nie zmienia tego,że jesteś skurwielem.
-Wraca moja Rubi-zaśmiał się i upił łyk kawy-a co byś zrobiła gdybyś się dowiedziała,że Marina zdradza Harrego ??
-Nigdy bym w to nie uwierzyła-zamoczyłam usta w ciepłym napoju który przyniósł mi kelner. Wiem,że przyjaciółka taka nie jest.
-Mniejsza o to, porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym. Może zjemy jakieś ciastko ?-zaśmiał się Hector, a ja znów znalazłam w nim tego samego starego Sykesa.
Louis
Kręciłem się bezczynnie po mieszkaniu. Rubi napisałam mi,że jedzie jeszcze do szpitala i za jakieś pół godziny będzie w domu. Liam siedział u siebie i rozmawiał z kimś przez telefon.
-Nie mogę teraz, musimy się pilnować. Nie na pewno nie przyjadę-z jego uchylonego pokoju dochodził jego zdenerwowany głos-jestem już umówiony. Odezwę się niebawem.
Nalałem sobie w szklankę wody i usiadłem przed telewizorem odpalając PS. Mała partyjka a fifę na zabicie nudy.
-Wychodzisz ?-zawróciłem się do przyjaciela który opuścił swoją grotę.
-Co ? Nie, a coś chcesz ?
-No może byś tak ze mną pograł ?-pomachałem mu padem przed nosem.
-Wiesz,że z chęcią. Przypomnę sobie jak to jest skopać Ci tyłek-zaśmiał się i usiadł obok mnie. Gra-czas start.
Marina
-Jesteś pewna,że nie będę wam przeszkadzać ?-zwróciłam się do przyjaciółki która parkowała samochód.
-Dobrze wiesz,że nie. Louis i Liam się ucieszą.
O tak, ten drugi w szczególności. On nie chciał przyjechać do mnie, to ja przyjechałam do niego. Harry sam ma później podjechać,więc nikt nie będzie nic podejrzewał.
-Widziałam się Hectorem-odezwała się Rubi kiedy szłyśmy do windy.
-Widziałam go ostatnio, chwalił Ci się,że zostanie tatą ?
-Co ? Nie, a to głupek-zaśmiała się.
Mój uśmiech skierowany w jej stronę odbił się w lustrze. Wysiadłyśmy z windy i skierowałyśmy się do drzwi odpowiedniego apartamentowca. Z głębi mieszkania dochodziły głośne rozmowy. Dwa męskie głosy i jeden damski. Rubi podeszła przywitać się ze swoim małżonkiem a ja szłam za nią. Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam siedzącą na kanapie, wtuloną w Liama, śliczną brunetkę. Oczy wyszły mi na wierzch.
-Witaj Marina-ten zdrajca zauważył mnie pierwszy.
-Cześć Liam-odpowiedziałam przełykając gulę znajdująca się w gardle.
Kobieta szepnęła mu coś na ucho a on się zaśmiał.
-Wy się jeszcze nie znacie, Justine-zwróciła się do niej Rubi-to moja najlepsza przyjaciółka.
-Miło mi, Justine-wyciągnęła w moim kierunku dłoń.
-Marina-uścisnęłam dłoń patrząc z przymrużonych oczu na Liama.
-Liam wiele o Tobie mówił-też spojrzała na niego posyłając mu szeroki uśmiech.
-Ciekawe, Liam mogę Ci prosić.
-Zaraz wrócę-musnął przelotnie jej przelotnie i wyszedł na duży balkon Tomlinsonów.
-Kto to jest ?-spytałam kiedy zamknęłam drzwi.
-To ? Moja dziewczyna.-jego odpowiedź wmurowała mnie w podłogę. I przysięgam, gdybym tylko mogła, wyrzuciłabym go przez barierki.
-A ja ? Kim jestem ja ?
-Ty jesteś dziewczyną Harrego, i nie histeryzuj-spojrzał na mnie a potem wyszedł. Przez okno widziałam,jak przytula do siebie Justine i szepta jej coś na ucho a ona się śmieje. I wtedy zdałam sobie sprawę,że mnie wykorzystał, zabawił się. Tyle,że ja zdążyłam się zakochać. Pokochałam tego idiotę.
Uf....ile mnie nie było ? Trzy tygodnie ? Macie prawo mnie zlinczować!
Przepraszam,za beznadziejność. Jest jaki jest. Kolejny ? Jak najszybciej :)
świetny < 33
OdpowiedzUsuńAle z Liama... dupek! nie wysilę się na dłuższy komentarz, bo się wkurzyłam na Liama xD
OdpowiedzUsuńCO TY WGL PISZESZ? o,o
OdpowiedzUsuńDZIEWCZYNO TO JEST GENIALNE *-*
Louis kochajacy maz, to takie rozkoszne *-*
beda miec Cece!
wgl zachowanie Liama, to jego chce zlinczowac!
no i witaj z powrotem Justine
podobno kochales Marine? Liam nie zalamuj mnie czlowieku, ha!
wgl sie nie spodziewalam tego o,o
jestes niezwykla *-*
i uwaga werble KOCHAM CIE *-*
OMG !
OdpowiedzUsuńBoskie <33
Łooo jezuu! *__* Zabiłaś mnie do choleryy <33 Ja nawet nie wiem od czego mogę zacząć! *O* Chyba od Liam'a, bo to on mnie najbardziej wkurwił w tym rozdziale xD Kuźwa, co za idiota X.X Ej no, bez jaj xD Seriooo? Serio musiałaś dowalić Justine? xD Boże, biedna Marinaa.. Ja się jej akurat nie dziwię, bo gdybym też była w kimś zakochana, a później by się okazało, że on ma dziewczynę, to bym była tak wkurzona, że oo paniee.. Bez kija lepiej nie podchodź xd Dobra, drugi aspekt xD Cece .. Boże, biedna dziewczynka! D: Ja nie rozumiem tych ludzi .. Czemu niby Rubi i Louis nie mogą jej zaadoptować? Przecież to jest najlepsze rozwiązanie, biorąc jeszcze pod uwagę, że jej pijany ojciec może ją zaadoptować X.X O got .. Co to będzie? .. Ale ja i tak wierzę, że Cece pójdzie pod opiekę Rubi i Lou. A dlaczego? :3 *werble* BO TO PARA IDEALNA, BITCHEEES <33 Dobra, wiem, że ten komentarz jest krótki, ale nie mam siły nic więcej wymyślać, bo mam tyle nauki, że aż głowa boli xD
OdpowiedzUsuńCzekam na NN ;* Weenyyy <333333333333333