Obudził mnie natarczywie dzwoniący telefon. Wolną ręką sięgnęłam po niego, ostrożnie nie budząc śpiącego obok siebie Liama. Harreh Nosz kurwa mać! Nie mógł wybrać innej pory ? Tylko taką kiedy leże nago, koło jego przyjaciele po nocy pełnej wrażeń i rozkoszy.
-Słucham ?-wymamrotałam śpiącym głosem.
-Śpisz jeszcze ?-usłyszałam w słuchawce jego radosny głos. Mogę sobie uciąć rękę,że wczorajszego wieczoru zabalował na mocno zakrapianej imprezie. Zawsze miał taki śmiechliwy głos jak popił wcześniej.
-Tak jakby-mruknęłam bardziej do siebie niż do niego.
-Widziałem w necie zdjęcia samochodu Liam przed Twoim blokiem-mogę przysiądź,że serce na chwilę mi stanęło a Liam nie spokojnie przekręcił się na łóżku.
-Tak, bo wróciłam do siebie. Jemu się nudziło i przyjechał jak wracał ze szpitala-najlepsze kłamstwo wymyślone na poczekaniu.
-A co robiliście ?
-A czy to jest przesłuchanie ? Na miłość boską Harry, kochaliśmy się pół nocy!-niby to zironizowałam przypominając sobie każdy szczegół poprzedniej nocy. Szczerze ? Nigdy nie było mi jeszcze tak z nikim dobrze!
-Wyostrzył Ci się żart kochanie-zaśmiał się-jest jeszcze u Ciebie ?
-Tak śpi na kanapie. Oglądaliśmy filmy do późna-zaśmiałam się.
-Dobrze,że nie jest sam. Dom Cowella jest za duży dla niego samego-jęknął. Serio ? Musimy gadać o tym teraz kiedy jestem zmęczona ?
-Kiedy wracasz ?-zmieniłam temat.
-Za jakieś cztery dni. Muszę załatwić parę spraw-mruknął.
-Tylko nie pij co wieczór.
-Ja ? Kończę, opiekuj się Liamem-zaśmiał się-i pozdrów Tomlinsonów-nim zdążyłam odpowiedzieć rozłączył się. Odłożyłam telefon miejsce sprawdzając wcześniej czy na pewno rozłączyłam połączenie i z powrotem wtuliłam się w Liama który otworzył zaspane oczy.
-Dzień Dobry-mruknął całując mnie w nos.
-Cześć-uśmiechnęłam się-dzwonił Harry.
-I ?-spytał przyciągając mnie bardziej do siebie
-Kazał się Tobą opiekować.
-Wiesz, to ja mam pomysł-zaśmiał się i nim zdążyłam się zorientować,wszedł we mnie jednym sprawnym ruchem-wiesz co jest lepsze od śniadania ? Seks z rana-zaśmiał się i zaczął się gwałtowniej poruszać. Pokój wypełnił nasze głośne westchnienia i jęki pełne rozkoszy. Liam obrócił się tak,że teraz leżałam pod nim, przygwożdżona za nadgarstki do łóżka. Jego usta błądził po moim nagim ciele, co jakiś czas łącząc się z moim własnymi. Kiedy wreszcie jego wielkie dłonie spoczęły na mojej tali, sama swoje palce wbiłam w jego plecy. Z jego ust wydobył się głośny syk.
-Liam-jęknęłam czując,że jestem już coraz bliżej spełnienia.
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź, spełnienie osiągnęliśmy niemal w tym samym momencie. Payne opadał koło mnie zostawiając mokre ślady na moich ramionach.
-Tak dobrego seksu nie miałem od...-zaczął rozmyślać powodując tym samym uśmiech u mnie-nigdy nie miałem tak dobrego seksu-zaśmiał się i znów złączył nasz rozgrzane usta i ciała w jedność.
Rubi
Siedziałam na łóżku szpitalnym czekając na Louis który poszedł odebrać mój wypis i do tej pory jeszcze nie wrócił. Czy on nie rozumie,że chce do domu ? Do swojego nowego łóżka. Kiedy drzwi się otwierają,gwałtownie zrywam się z łóżka które zajmowałam przez ostatni czas. Chwyta louisowa dłoń i pośpiesznie opuszczam salę, do końca odprowadza mnie wzrok pielęgniarek i lekarzy, do których uśmiecham się w przyjazny sposób dziękując za opiekę. Louis niosąc w drugiej ręce moją małą walizkę z bananem na twarzy, drepcze obok. Nie wspomnę nawet o tym całym zamieszaniu przed szpitalem. Dookoła pełno fotoreporterów z aparatami i dyktafonami. Przed samymi drzwiami czeka Paula wraz z innym dwoma ochroniarzami których nie znam i prowadzą nas do samego samochodu. Louis nie zatrzymuję się nawet na sekundę tylko pośpiesznie wsiada za kierownicę auta i odjeżdża spod szpitala z piskiem opon.
-Przepraszam-ściska moją dłoń spokojnie leżącą na skrzyni biegów.Uśmiecham się do niego, wiem co ma na myśli. Choć tego nie okazuję, bardzo boli mnie strata dziecka. Czasu nie cofnę, mam jednak tą świadomość,że Nick nikomu już nie zrobi krzywdy, a nienarodzone maleństwo zawsze będzie w moim sercu. Zawsze będzie moją fasolką.
-Jedźmy już do domu-kiwa głową i znów odwraca wzrok na londyńskie ulice. Pogoda nie jest najlepsza. Za oknem jest szaro, jakby zbierało się na burzę. Zayn i Perrie wracają jutro od rodziców chłopaka i mam nadzieję,że choć na chwilę wpadną. Niall nie wiadomo ile jeszcze zabawi w Irlandii ale i tak nie długo musi wrócić, zespół wchodzi do studia. A Harry też pewnie na dniach wróci. do usychającej z tęsknoty Mary. Nie zauważyłam nawet kiedy Louis parkował na strzeżonym podziemnym parkingu w apartamentowcu. Opuściliśmy samochód i ramię w ramię skierowaliśmy się do windy by wjechać na zamieszkiwane przez nas siódme piętro. Mieliśmy mieszkać tu już tydzień a na gotowe wchodzimy dopiero dzisiaj, znaczy się ja, pierwszy raz zobaczę już urządzone nasze tak zwane cztery ściany.
-Witaj w domu-Louis otworzył przede mną antywłamaniowe drzwi wpuszczając mnie pierwszą. Weszłam do przestronnego, jasnego korytarza z dużą zabudowaną szafą oraz dużym lustrem wiszącym na ścianie. Na jasnych płytkach stały dwa duże,nieznane mi z nazwy kwiatki, w czerwonych doniczkach. Stamtąd przechodziło się prosto do czerwono-białego salonu łączonego z jadalnią. Z lewej strony znajdywał się mały korytarz z trzema parami drzwi.Jedne do łazienki, drugie do jednego z trzech pokoi gościnnych a trzecie do gabinetu. Obok znajdywały się schody prowadzące do góry. Trzy sypialnie i łazienka. Nadal się zastanawiam po co tyle tego wszystkiego. Jesteśmy sami. Cały salon był oszklony, widok na Londyn ? Nieziemski.
-Może się zdrzemniesz ?-w tali obejmują mnie louisowe ramiona a brodę opiera o moje ramię. Stoimy przytuleni do siebie i wpatrujemy się w samochody jadące na dole. Gdyby ktoś mi powiedział pół roku temu,że będę żoną Tomlinsona i bez granic w nim zakochana, wyśmiałabym go. Jednak teraz wiem,że Louis jest tym jednym, jedynym na całe życie.
-Kocham Cię-szepnął składając pocałunek na moim policzku.
-Ja Ciebie taż Loulou-oprałam się głową o jego tors.
Siedziałam wygodnie na kanapie, oglądając powtórki kiczowatych seriali, przykryta kocykiem polarowym. Louis krzątał się w kuchni, przygotowując coś do zjedzenia. Dobrze,że przywozili mi normalne posiłki do szpitala, bo inaczej umarłabym chyba tam z głodu.
-Louis ktoś dzwonił do drzwi-drę się na cały salon. Louis z bananem na twarzy idzie otworzyć drzwi intruzowi, który zakłóca nam iście rodzinne popołudnie. Z korytarza dochodziła rozmowa Louisa z jakimś mężczyzną.
-Mówiłem panom,że żona jest osłabiona-wszedł do salonu a za nim kroczyło dwóch funkcjonariuszy, nie tych samych co w szpitalu.
-Panie Tomlinson, nie zajmiemy długo żonie. A jak będzie pan przeszkadzał, to każe pana aresztować na 24 godziny.
Louisowi uśmiech znikł z twarzy i skierował się do kuchni zobaczyć pewnie jak tam nasz obiadek. Policjanci usiedli na dwóch fotelach stojących koło małego stoliczka. Jeden z nich wyjął notes i długopis.
-Jest pani córką Elizabet Cowell ?
-Można tak powiedzieć-odpowiedziałam zdziwiona pytaniem o moją własną matkę-wychował mnie wujek i dziadkowie. Ona to zwykła narkomanka-rzekłam zgodnie z prawdą.
-Wczoraj pani matka została przewieziona do szpitala. Miała wypadek samochodowy.
-I co ja mam z tym wspólnego ? Ona nie interesowała się mną całe życie, teraz sobie przypomniała ?
-Pani matka zmarła dziś rano, jednak przed śmiercią urodziła córeczkę oraz zostawiła u pielęgniarki list zaadresowany do pani-przekazał mi kopertę-jest pani jedyną bliską rodziną małej.
Mam siostrę. Ta narkomanka urodziła dziecko. Ta narkomanka, która jest moją matką zmarła dziś rano. W szpitalu zostało samo dziecko, niczemu nie winne.
-Dziewczynka znajduję się teraz w specjalistycznym szpitalu dziecięcym-rozmyślania ponownie przerwał mi policjant-jeżeli pani będzie chciała ją zobaczyć , proszę tam pojechać.
-A co...a co z Elizabet ?
-Pani dziadkowie zostali już poinformowani. Dziękuję to wszystko, życzę powrotu do zdrowia-obydwoje odprowadzenie przeze mnie wzrokiem wyszli. Drżącymi dłońmi, pod bacznym okiem Louisa otworzyłam kopertę i wyjęłam z niej zgiętą kartkę papieru.
Droga Rubi.
Wiem,że nie powinnam się do Ciebie zwracać z taką prośbą. Wiem,że mną gardzisz. Też sobą gardzę. Porzucając Cię zrobiłam najgorszą głupotę jaką tylko mogłam. Teraz, kiedy drugi raz miałam zostać matką,choć wiem,że na to nie zasługiwałam, los odbiera mi tą możliwość. Przez ostatnie siedem miesięcy, odkąd okazało się,że jestem w ciąży skończyłam z narkotykami. Jestem czysta. Chciałam Cię prosić abyś po mojej śmierci, zajęła się małą, wychowała ją jak własną córkę, czytałam w prasie co spotkało Ciebie i Twojego męża. Jest mi przykro. Nie chcę żeby Ricki trafiła do domu dziecka, mam nadzieję,że bez względu na to jak Cię potraktowałam zachcesz się nią zaopiekować ona nie jest niczemu winna. Zawsze Cię kochałam Rubi. Przepraszam.
Twoja Mama.
Z moich oczu, po policzkach płynął strumień łez. Ona chciała żebym zajęła się jej córką. Napisała,że żałuję tego jak mnie potraktowała. Napisała,że zawsze mnie kochała. Poczułam louisowe ramiona, które przyciągnęły mnie do jego torsu. Płakałam wtulona w niego dopóki po mieszkaniu nie rozniósł się dźwięk mojego telefonu. Louis odebrał i włączył na głośnomówiący.
-Rubi kochanie-po drugiej stronie rozbrzmiał głos Simona-skarbie muszę Ci coś powiedzieć, najlepiej jak do was przyjadę.
-Wiem już wujku, mama nie żyje-odpowiedziałam a po chwili mimo błagań Louisa opuściłam swoje ciało.
Powiem tak, mimo,że to drugi dzień mam już dość szkoły, dość tych okropnych twarzy i tego całego pierdolenia. Mam nadzieję,że rozdział się spodoba. :)
no wlasnie ja tez! wgl mam dosc, ja chce juz weekend xd
OdpowiedzUsuńGENIALNY MARCHEWKO <3
scena Mariny i Liama nie trzeba kometowac, mowi sama sa siebie xd awww po prostu awww hahahah .. myslalam, ze sie rozrycze przeciez to jest takie wzruszajace. Robi i Louis bedzie miec dziecko to znaczy mlodsza siostre, ale no wazne, ze bedzie miec malego czlowieczka <3 mama Rubi jest wspanialym przykladem, ze jednak mozna sie zmienic i zrozumiec swoj blad.
wytrwalosci w szkole .. mnie tez sie przyda xd
Cudowny , aw Scena Mariny i Liama *-*
OdpowiedzUsuńi jej siostrzyczka <333
Ja też,jaa też mam dosyć!
OdpowiedzUsuńŚwietny<3
cudo
OdpowiedzUsuńŚwieeeeeeetny, nie mogę się doczekać kolejnego, jestem ciekawa czy Rubi i Lou zaopiekują się jej siostrą omom za dużo emocji na jeden raz hah :D
OdpowiedzUsuńGorąco pozdrawiam
@Lusiaax
Łoo paniee! Nie wiem co napisać! Boże, chyba pierwszy raz mnie tak ZAMUROWAŁO! No normalnie nie mam pojęcia co napisać .___. No więc .. WOW! Takiego zwrotu akcji to za nic się nie spodziewałam! Wiem, iż po Tobie można się spodziewać wszystkiego, ale na takie coś to w życiu bym nie wpadła! xD No ale teraz to się będzie dziać :O Nie dość, iż Liam z Mariną to jeszcze te dziecko Elizabeth! ZA DUŻO TEGO WSZYSTKIEGO. MÓJ MÓZG NIE MOŻE POMIEŚCIĆ TYLU RZECZY! Nosz kurde ;__; No i nie wiem co napisać! xD W sumie wiem, ale nie wiem od czego zacząć! xD Dobraa .. To może od pierwszej sceny? Taa .. No cóż.. Mi się wydaję, iż Marina zerwie z Harry'm ;x Biedny Styles :C Ciekawe co będzie, jak się dowie, iż Payne spał z Mariną. A znając Ciebie, NA PEWNO się dowie! xD Tylko, żeby tego nie dowiedział się tak na chama ;__; Na przykład od Eleanor. O jezu .. Co to by było! III wojna światowa! xD A tak btw to ta scena +18 była wyrąbista! *O* Haha <33 No ja to normalnie leżę i sikam xD Kużwa, nie wiem czemu, ale mnie to tak rozśmieszyło, że mnie aż brzuch rozbolał od śmiechu! ALE PRZECIEŻ JAM JEST NORMALNA!! Dziwna? Pff .. Nie znam takiego słowa C: Dobraa.. No to teraz będę nawiązywać do drugiej sceny xD Kuźwa, tu to już myślałam, że się posikam! JPRDL xDDDDD Uwaga, cytuję! :
OdpowiedzUsuń-A jak będzie pan przeszkadzał, to każe pana aresztować na 24 godziny.- Louisowi uśmiech znikł z twarzy i skierował się do kuchni zobaczyć pewnie jak tam nasz obiadek.
O boże, haha <33 Nie ma to jak nastraszyć kogoś więzieniem! xD Biedny Lou xD Strzelił focha 4ever na 5 minut i poszedł se do kuchni xD No ja pierdziele, nie wyrabiam, hahah xDDD Już myślałam, że będę się śmiać do końca rozdziału, a tu nagle takie BUM! Rypnęłaś jakimś dzieckiem! ;__; No bożee .. xD Myślę, iż Rubi weźmie ją, ponieważ ma dobre serce, a Lou raczej nie pozwoli jej, aby zostawiła małą w domu dziecka. Wydaję mi się, że będą się nią opiekować, a że *werble* *cisza* *zamknąć się* LOUIS I RUBI TO PARA IDEALNA, na pewno sobie poradzą <33 :D I to tak na luuuuzie xD Dobra, już Cię nie zanudzam moimi jakże mądrymi wypowiedziami xD
Czekam na NN ;* Weenyyy <33333333333333
Sory za spam, jeśli nie chcesz wejść po prostu usuń mój komentarz. No bo kto lubi spam?
OdpowiedzUsuńTreść:
Siedemnastoletnia Daisy ma powody do radości: właśnie zdała egzaminy, a Will, obiekt westchnień większości dziewczyn w szkole, jest zainteresowany właśnie nią.
Ale dziwna bransoletka znaleziona na brzegu Tamizy wszystko zmienia. Bo za sprawą tego niezwykłego przedmiotu Daisy spotyka Harry'ego – uwięzionego pomiędzy życiem a śmiercią pięknego chłopaka, w którym zakocha się bez pamięci. Lecz im głębsze uczucie ich łączy, tym częściej Daisy zaczyna wątpić, czy Harry mówi jej prawdę. Zwłaszcza gdy odkryje coś, co przeczy jego słowom i wzbudza w niej lęk. I każe zadać pytanie, czego naprawdę chce jej widmowy ukochany…
Adres: http://love-comes-with-time-story.blogspot.com
Pozdrawiam :)