poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 1

Witam was w pierwszym rozdziale drugiej części opowiadania. Zrobię wszystko by was nie zawieść i żeby liczba komentarzy była taka sama albo nawet większa niż w poprzednich 26 rozdziałach. Tymczasem zapraszam do czytania i zostawienia po sobie jakiekolwiek śladu. :) Dzisiaj zapraszam was na wyjątkowe perspektywy: Zayn'a, Mariny oraz Liam'a. 

~*~

-Robimy tak-podniosłem się z kanapy-ja, Simon i Pez pojedziemy na komisariat, Harry, Niall i Marina do szpitala a Liam zostaniesz w domu i będziemy w stałym kontakcie.
-Kurwa mać-wrzasnął Harry stojący przy oknie-pierdolone hieny-zasłonił firankę.
Liam zakrył twarz dłonią a po policzkach spływały mu łzy. Jeżeli tamtej dwójce coś się stało. Jeżeli już nigdy ich nie zobaczymy, Nawet tak nie myśl Malik skarciłem się w myślach. Niedługo roześmiana Rubi wpadnie rano do kuchni po szklankę wody dla siebie i po sok marchewkowy dla Louis'a.
-Jedziemy-zarządził Simon w miarę spokojnym głosem. Całą szóstką ruszyliśmy do garażu do samochodów.
-Jesteśmy w kontakcie-szepnąłem do wystraszonego Styles'a.
On z nas wszystkich był w najbliższych kontaktach z Louis'em. Ich dwójka zawsze rozumiała się najlepiej. Ledwo daliśmy radę wyjechać z posiadłości Cowella. Miałem ochotę rozjechać jak mrówki bandę paparazzi. Pustymi drogami Londynu jechaliśmy prosto na posterunek policji. Radio samochodowe cicho nadawały późno wieczorne wiadomości. Zegarek wskazywał godzinę przed dziesiątą.
-Zayn-odezwała się cicho siedząca z tyłu dziewczyna-dzwoni Liam.
Włączyłem zestaw głośnomówiący żeby każdy słyszał co Payne ma do powiedzenia.
-Dzwoniła Jay. Niedługo będzie w Londynie,przyjedzie jak najszybciej. Ma pojechać do jakiegoś hotelu.
-Nie-zaprotestował Simon-niech zatrzyma się u nas. Musimy być wszyscy razem.
-Dobrze,zadzwońcie jak się czegoś dowiecie. Ja idę się pozbyć tych hien sprzed domu.
Rozłączył się. Spojrzałem w lusterku na zamyśloną Perrie. Podczas pobytu w Ameryce nawiązała nić przyjaźni z Rubi. Cieszyłem się,z tego,że moja dziewczyna polubiła się z moją przyjaciółką. Edward's nie lubiła ani Danielle ani za specjalnie Eleanor. Zresztą jak każdy z nas.
-Jesteśmy-zaparkowałem na pustym policyjnym parkingu.
Całą trójką weszliśmy do okazałego budynku. No jakby inaczej, na to idą pieniądze państwa.
-Simon,tylko spokojnie-poprosiłem mężczyznę przed odpowiednim pokojem.
Nie zważając na moją prośbę Cowell bez pukania otworzył drzwi i wszyscy weszliśmy do środka,
-Można się było pana spodziewać panie Cowell-odezwał się mężczyzna siedzący za biurkiem-proszę usiąść.
-Gdzie jest moja siostrzenica ? I co się stało z jej mężem ?-Cowell uderzył w jasne biurko tak,że leżąca na nim sterta papierów spadła na ziemię.
-Spokojnie, pan Tomlinson w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala a poszukiwania jego żony nadal trwają. Czy mieli on jakiś wrogów ?-spojrzał na nas.
-Wrogów ? Pan sobie chyba z nas żartuje-zakpiłem.
-Musimy sprawdzić wszystko ale obiecujemy że znajdziemy Rubi oraz sprawcę tego wszystkiego-zapewnił nas policjant.

~*~

-Kochanie, proszę uspokój się-mimo swojego własnego strachu próbowałam jakoś uspokoić Harrego.
Siedzieliśmy przed salą operacyjną na której właśnie znajdował się Louis. Zayn ani nikt inny nie dzwonił. Trzęsły mi się ręce ale próbowałam nie okazywać strachu, choć bałam się jak jasna cholera o swoją przyjaciółkę i o życie jej męża. Nikt z nas nie wie co tak naprawdę się stało i gdzie znajduje się teraz Rubi. Może to Nick ? Nie to niemożliwe, Rubi pochowała narzeczonego prawie trzy lata temu. Wrogów też nie mieli. Louis się obudzi i wszystko się wyjaśni. Musi się wyjaśnić,
-Proszę-przede mną wyrósł Niall z kubkami gorącej kawy.
-Dzięki Nialler-szepnęłam i złapałam blondyna za dłoń.
Jego oczy również był czerwone od płaczu. Nie dziwiłam się im, byli ze sobą wszyscy bardzo zżyci.
-Czemu to tak długo trwa-wrzasnął Harry i przewrócił rząd krzesełek.
-Harry, proszę-podeszłam do niego.
Loczek zsunął się po ścianie i ukrył twarz w dłoniach.
-Nie mogę go stracić Marina, nie mogę stracić tej dwójki-szepnął.
Kucnęłam przed nim i objęłam w pasie.
-Wszystko będzie dobrze, musi być dobrze-schowałam głowę w jego lokach.
Jedna godzina. Druga godzina. Trzecia godzina. Siedziałam na niewygodnym krzesełku trzymając głowę Harrego na kolanach i delikatnie głaskając go po włosach. Niall opierał głowę o moje ramię. Każdy z nich płakał. Po cichu, w cierpieniu. Po czwartej godzinie drzwi się otworzyły i z sali wyszło czterech lekarzy w fartuchach umazanych krwią. Krwią Louis'a. Harry zerwał się na równe nogi a my z Niall'em podnieśliśmy się w momencie kiedy wywozili ciało nieprzytomnego Louis'a. W ostatniej chwili złapałam obydwóch chłopaków za dłonie żeby żaden z nich nie doleciał do niego.
-Co z nim ?-pierwsza zabrałam głos starając się brzmieć wystarczająco spokojnie.
-Będziemy go obserwować, najbliższe godziny są decydujące. Chłopak najpierw został ogłuszony mocnym uderzeniem w głowę a potem brutalnie pobity, wygląda na to,że celem napastnika było zabicie pana Tomlinsona. Proszę być dobrej myśli.
Cała czwórka spojrzała nas pokrzepiająco i rozmawiając udali się w głąb szpitala.
-Kurwa mać.-wrzasnął Harry i uderzył dłonią w ścianę.

~*~

Godzina 5:30 siedziałem na białej kanapie, W ciszy grał telewizor nastawiony na wiadomości. Telefon milczał. Godzinę temu dzwoniła Danielle dowiedzieć się czy to prawda czy kolejna głupia plotka wyssana z palca. Przepraszała,że nie może teraz przyjechać i postara się to zrobić jak najszybciej. Czekałem na powrót Zayn'a i Perrie którzy pojechali zawieźć Simona do jago rodziców którzy również odchodzili od zmysłów zamartwiając się o swoją wnuczkę. Przymknąłem powieki.

-Liaaaaam-przygotowywałem właśnie kanapki dla siebie i Niallera na kolację kiedy do kuchni wpadła roześmiana Rubi. Dwa dnie temu wróciliśmy z Ameryki a brunetce od tego czasu nie schodził uśmiech z twarzy.
-Co się stało ?-spytałem chowając do lodówki nie zużyte produkty.
-Nie powiesz nic Louis'owi ?-spojrzała się na mnie wskakując na kuchenną wyspę.
-Oczywiście,że nie krasnalu-pacnąłem ją w nos.
-Jesteś okropny-roześmiała się jeszcze głośniej-mniejsza o to-uśmiechnęła się-jestem w ciąży-pomachała mi testem ciążowym przed nosem.
-W ciąży co ?
-Wraz z Louis'em będziemy mieć dziecko-uśmiechnęła się-przez jakiś czas się z nim podroczę,że nie chce mieć dzieci w Doncaster mu o tym powiem.
-Dlaczego tam ?-zdziwiłem się.
-Bo właśnie tam poczęło się maleństwo-zaśmiała się zabierając mi kanapkę z talerza i uciekła z kuchni.

Muszę jak najszybciej powiedzieć chłopakom a dziecku. To nie chodzi już tylko o życie Rubi ale również dziecka. Wpatrywałem się w milczący telefon kiedy usłyszałem pukanie do drzwi. Zerwałem się na równe nogi i jak najszybciej poszedłem otworzyć.
-Witam, jestem komisarz Grey a to aspirant Gomez-otworzyłem szerzej drzwi-znał pan pannę Cowell.
-Tomlinson-poprawiłem mężczyznę-znałem.
-W takim razie pojedzie pan z nami.
-Znaleźliście ją ? Jest cała ?-spytałem nakładając na siebie kurtkę i chowając telefon do kieszeni.
-Nie zupełnie-odpowiedział jego towarzysz.
-To gdzie mam z panami jechać ?-spytałem zamykając dom.
-Do prosektorium-odpowiedział nie ukazując żadnych uczuć. Gdybym nie musiał być silny rozpłakałabym się na środku podjazdu.


Zaskoczeni ? 

Zapraszam was na drugie już opowiadanie gdzie jeszcze dziś pojawi się pierwszy rozdział. NOWE OPOWIADANIE

12 komentarzy:

  1. Prosektorium!!!!!!?????? Chcesz żebym umarła? Jak moglas skończyć w takim momencie? Jak możesz?! Błagam cię dodaj jak najszybciej bo sama umrę z czekaania i ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  2. O k***a mać.
    Nie mam słów zajebisty rozdział.♥
    Dodaj jak najszybciej następny.

    OdpowiedzUsuń
  3. o nie , prosze żeby Rubi nie umarła plisss < 333 Dodaj jak najszybciej 2 ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. CO się dzieje?! MATKO KOCHANA !!
    Dodaj kolejny rozdział jak najszybciej !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko! Mam nadzieję, że to pomyłka i Rubi nie będzie w tym prosektorium i że ona żyje :)
    Czekam na kolejny:*

    OdpowiedzUsuń
  6. JEZU NIEEEE . : CCCC . EJ CO TO NO NIE . I TO NA PEWNO NICK, MŚCI SIĘ . -,-

    OdpowiedzUsuń
  7. Ejjjj! Nie chcemy stracić Rubi i maleństwa, no! ;C proszę, daj następny :*

    OdpowiedzUsuń
  8. O KURWA. DO PROSEKTORIUM?! O JA PIERDZIELE. Jakim cudem?! Przecież .. Przecież to niemożliwe!!! Ona nie może być kurwa martwa!! Ja pierdziele, ja pierdziele, ja pierdziele. Mam.ochotę.wszystko.rozjebać :) No ja pitole! Założę się o milion zł, że to Nicka sprawa. ZAMORDUJĘ TEGO GNOJA! Co za pieprzony gnojek! Niech się kurwa pierdoli ;__; Tyle emocji, że nawet nie mam siły napisać tego MOJEGO zdania! Wiesz które, co nie? xX Po co mam to pisać..? Po co, skoro ICH już nie ma? Po co, skoro wszystko się zawaliło? Ja po prostu nie mogę uwierzyć .. I jeszcze te dziecko!! Czy ona musiała zajść w tą pierdoloną ciążę?! Biedne dziecko .. Biedna Rubi .. Cholernie biedny Louis .. POPIEPRZONY NICK! Obiecuję, że zajebię gnoja >.< Bożee .. Ja Cię cholernie przepraszam za te przekleństwa, ale po prostu sama widzisz .. Za dużo emocji. ZDECYDOWANIE za dużo emocji .. Widzisz co się ze mną dzieje?! No widzisz?! :C Jeszcze kurna dowaliłaś taką końcówką. 'A rypnę se tu prosektorium. Co mi tam' ;__; Taa .. Teraz pozostaje jedno pytanie: Czyje to będą zwłoki ..

    Czekam na NN ;* Weenyyy <333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja to się podpisuję pod pierwszym komem :) Genialne opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  10. BOŻE , żeby tylko im nic nie było !<3

    OdpowiedzUsuń
  11. Boze, nie!!! Nie mozesz!!!! Dlaczego?! Dopiero teraz odkrylam tego bloga i niezmiernie sie ciesze ze tak sie stalo ;). To opowiadanie zawladnelo moim zyciem. O niczym innym nie mysle a juz zwlaszcza teraz... Jak mogla trafic do prosektorium?! Blagam zrobcie cos! To musi byc sen!!! Prosze nie usmiercaj jej i dodaj jak najszybciej rozdzial bo nie wytrzymam!!!! Jestes swietna i pisz tak dalej! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Zabije ukatrupie udusze tego Nicka, bo na pewno to on, a Rubi musi żyć!!!!!!!!!!! MUSI!!!

    Ola <3

    OdpowiedzUsuń