niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 25

-Bardzo ładnie wyglądasz jak śpisz żonko-posmyrał mnie nosem po szyi Louis.
Zaśmiałam się cicho pod nosem i dalej próbowałam usnąć wtulona w Tomlinsona zaciągając się jego zapachem.
-Wstawaj kocie-szepnął cicho do ucha-bo będę musiał Cię stąd ściągnąć.
-Jesteś brutalny-jęknęłam wbijając mu palec w nagą klatkę piersiową. Chłopak syknął i pocałował mnie w czoło.
-Przegięłaś księżniczko-odkrył kołdrę i swoim ciałem przycisnął mnie do łóżka.
-Złaź ze mnie grubasie..-zaśmiałam się ledwo łapiąc powietrze dlatego,że swoim ciężarem miażdżył mi żebra.
-Wolałbym jakbyś wołała moje imię tak jak wczoraj wieczorem-nie czekał na moją odpowiedź tylko musnął moje usta. Z każdą sekundą nasz pocałunek pogłębiał się. Ręce Louis'a w mgnieniu oka znalazły się pod jego koszulką którą miałam na sobie.
-Horan mówiłem Ci,że oni są lepsi niż nie jeden pornol w necie-oboje oderwaliśmy się od siebie kiedy usłyszeliśmy śmiech Harrego dobiegający z głębi pokoju-dawaj popcorn i chodź tu do mnie-zawołał.
-Styles...-wysyczał mój mąż schodząc ze mnie-zabiję Cię.
Harry wraz z dopiero co przybyłym Horanem roześmiali się głośno a do pokoju wszedłem Malik z Paynem.
Louis zapinał spodnie i mroził wzrokiem roześmianego nastolatka. Zeskoczyłam z łóżka i złapałam louisową dłoń zapobiegając rozlewowi krwi w pokoju.
-Dajcie im spokój-do pokoju wpadła rozwścieczona Perrie-jesteście...Oops.-zakryła usta dłonią.
-Harry zabiję Cię-po korytarzu rozniósł się krzyk wściekłej Mariny-niech ja Cię tylko dorwę.
-Ups...mnie tu nie ma-loczek ulotnił się szybko z pokoju.
Nie minęło sporo czasu a do pokoju wparowała jak burza Marina z zielonymi włosami. Chłopaki odwrócili głowy jak jeden wąż a ja musiałam przygryźć wargę żeby nie wybuchnąć śmiechem.
-Gdzie jest ten popapraniec ?-krzyknęła
-Tu go nie ma-odpowiedział pomiędzy śmiechem Niall
-Co Ci się stało-podeszła do niej Perrie i położyła dłonie na ramieniu.
-Dolał mi czegoś do szamponu-jęknęła-zabije go.
Niall zaskoczony zakrył sobie dłonią usta i niezauważenie próbował wyjść z naszej sypialni.
-Horan ?-odezwałam się do niego puszczając tomlinsonową dłoń-masz z tym coś wspólnego ?
Niall pokręcił przecząco głową i wyszedł bez tłumaczenia z pokoju.
-Chodź-złapałam zielonowłosą za rękę-zmyjemy to.
Zgarnęłam przy okazji naszykowane na dziś ubranie i razem z przyjaciółką zniknęłam w łazience.

~*~

-Hahahah-zwijał się ze śmiechu Zayn-oszaleć z wami idzie.
-Gdzie się ulotniłeś wczoraj z klubu ?-Liam rozwalił się na niepościelonym łóżku
-Muszę wam coś powiedzieć-rzuciłem się pomiędzy nich.
-Louisku ale ty masz klatę-zaśmiał się Zayn-gdybym był kobietą zaciągnął bym Cię w krzaki.
-Sorry kochanie-zaśmiałem się i pocałowałem go w policzek-ale jestem zajęty-pomachałem im przed nosami złotym krążkiem.
-Stary...-zaśmiał się Liam-masz dopiero 22 lata a Rubi 20.
-Cowell was zabije. Potem Paul a na końcu fanki.
-Damy radę-poklepałem go po ramieniu-teraz kolej Twoja i Perrie a tymczasem zabierać mi stąd te dupy i szykować się bo jedziemy na halę.
Chłopaki z jękiem zsunęli się z łóżka i opuścili pokój. Nałożyłem na siebie bluzkę i odpaliłem komputer. Z łazienki już w normalnych włosach wyszła Marina a za nią ubrana już Rubi.
-To ja idę zabić twojego przyjaciela-zaśmiała się w moją stronę blondynka-miłego gołąbki i gratuluje.-uśmiechnęła się i zamknęła za sobą drzwi.
Rubi podeszła do mnie i usiadła na moich kolanach wtapiając swoje długie palce w moje rozczochrane włosy.
-Zbieraj się kocie,jedziemy-mruknęła mi do ucha.
Jej ciepły oddech owiał moją szyję.
-A tak w ogóle to pora do fryzjera, musisz ściąć włosy-pocałował mnie w policzek i zeskoczyła z moich kolan-zbieraj ten tyłek Tomlinson.
-Nie takim tonem pani Tomlinson-chwyciłem ją w pasie.
Zgarnęła z łóżka torebkę i obydwoje wyszliśmy z naszego pokoju.
-Jak już to Cowell-Tomlinson.-zaśmiała się i zniknęła w windzie.

~*~

-Czy wy do cholery zgłupieliście-ryknął na mnie i Louis'a Paul-nic nie myślące dzieciaki !
-Przestań się drżeć-spojrzałam na niego gniewnie-to nasza sprawa co zrobiliśmy !
Nie mogłam tak bezczynnie stać i patrzeć jak stał i łoił Louis'a za nasz wspólny krok.
-Wasz sprawa ? Wszystkie gazety huczą ! Jesteście na pierwszych stronach gazet.
-I tak byśmy byli-odparł ze stoickim spokojem Louis-odpuść sobie, my się kochamy.
-A dajcie wy mi święty spokój-machnął ręką-kończcie próbę i wynocha się szykować. Zaraz po koncercie mamy samolot do Londynu.
Mężczyzna wyszedł a chłopcy wrócili na scenę. Louis przesłała mi w powietrzu całusa którego udałam,że łapie. Siedziałam na jednej ze skrzynek przy scenie kiedy dosiadła się do mnie Perrie.
-Gratuluje-uśmiechnęła się w moją stronę-Louis Cię kocha.
-Wiem to, i dziękuję-podwinęłam nogi pod brodę.
-Muszę Ci coś powiedzieć, wiem,że doszły Cię słuchy,że spałam z Louis'em. Że zdradziłam i złamałam serce Zayn'a ale to nie prawda.
-Nie prawda ?-odwróciłam w jej stronę głowę.
-Nie, owszem wyszliśmy razem do pokoju, owszem leżeliśmy w jednym łóżku ale do niczego nie doszło. To wszystko było zaplanowane przez mojego managera. Jedyną osoba którą kocham jest i będzie Zayn.
-Powiedziałaś mu to ?
-Tak, nie mogłam dużej kłamać, uznałam że Ty też musisz wiedzieć. Louis nie miał prawa nikomu powiedzieć. To dobry chłopak.
-Wiem Perrie-złapałam blondynkę za rękę.
-Nie skrzywdź go tylko-odwzajemniła uśmiech.
-Nigdy-obiecałam.

Przepraszam,że tak długo czekałyście ale mam totalny syf w szkole. W tym tygodniu już się raczej nic nie poprawi gdyż muszę się starać przez ten tydzień poprawić jedynkę z matmy bo jak nie to czekają mnie udane wakacje...
Ps. Przepraszam za błędy i za beznadziejność ! 

8 komentarzy:

  1. Przypadkiem weszłam ale tak mi się spodobało że tu zostanę na dłużej.
    Bardzo ciekawy rozdział, te zielone włosy Mariny xD
    Czekam mb więcej ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. super nie moge doczekać się nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam na następny < 3 licze że poprawisz jedynke z matmy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. JNSTDWOJHB *_____* Jakie wyrąbiste! *-* Jprdl, no po prostu brak słów! <3 Rozdział jak zwykle boski, i znowu Cię nie ogarniam, gdyż piszesz, że przepraszasz za beznadziejność. To jest świetne i nawet nie myśl inaczej! Popatrz ile osób to czyta! Czy gdyby te opowiadanie było beznadziejne to by tyle osób je czytało? No nie wydaję mi się ;x Więc się ogarnij i wiedz, że to jest ZAYEBISTE. ;D Jak zwykle w tym rozdziale miałaś genialne pomysły <3 Hahaha ;DD Biedna Marika xD Ale najważniejsze, że się domyło, co nie? ;DD Ale w sumie się jej nie dziwię, że była taka wnerwiona bo sama bym pewnie była ;D Albo tak samo początek mnie rozwalił xD Co chłopaki wparowali do Rubi i Louisa xD Oj, biedni xDD Zero spokoju w tym domu ;D Ale przynajmniej teraz wszyscy już wiedzą, że Lou i Rubi są małżeństwem ;d To bardzo dobrze, ale szkoda, że Paul tak zareagował ;-; On musi się z tym wszystkim pogodzić, gdyż Rouis to para IDEALNA! Znowu to piszę <3 Cieszę się, że sytuacja z Perrie się tak z deka wyjaśniła ;P Teraz to tylko czekać na Nicka .. Jestem ciekawa kiedy on się pojawi w tym opowiadaniu ;x Coś mi się wydaję, że wtedy, kiedy chłopacy wyjadą na koncert, a Rubi z Mariką zostaną sami w domu ;/ To będzie chyba jakaś masakra ;-; No ale się zobaczy jeszcze xD

    Czekam na NN ;* Weenyyy <33333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  5. WYRĄBISTE W KOSMOS! *-* Tylko szkoda, że Paul się wkurzył .. ;-; Ale innej reakcji to raczej nie oczekiwałam z jego strony .. Wybacz, że nie skomentowałam poprzedniejszego rozdziału, ale byłam na zielonej szkole ;/ I nie miałam jak przeczytać, bo nie miałam netu ;__; Ale wiedz jedno - jeśli nie skomentuję jakiegoś rozdziału to wcale nie oznacza, że go nie przeczytałam. Bądź pewna na 1000000000000 %, że go przeczytałam, albo dopiero przeczytam. <3

    Czekam na kolejny rozdział! ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko *-*To jest genialne *-* Najlepsze małżeństwo ever ! ;D Haha xD;D

    OdpowiedzUsuń