czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 14

Marina

Siedziałam przed telewizorem, na kanapie w salonie Cowella oglądając drugi raz pod rząd "3 metry nad niebem". Liam wyszedł jakiś czas temu z domu i tyle go widziałam. Dla mnie to nawet w pewnym stopniu lepiej, c'nie ? Przynajmniej się na niego nie rzucę. Rozpływałam się pod wpływem klaty Hache, podziwiając jego muskuły. Nie żeby Harremu czegoś brakowało, ale mógłby przestać już z tatuażami. Tak, zdecydowanie muszę mu o tym powiedzieć. Za oknami, robiło się ciemno chociaż nie było wcale tak późno. Wszystko przez chmury które zebrały się nad londyńskimi ulicami.
-Widzę,że oczka się świecą-usłyszałam śmiech za swoimi plecami. Odruchowo złapałam się za serce. Idiota mnie wystraszył.
-A Tobie by się nie świeciły ?-rzuciłam w niego garścią popcornu, którą będę musiała sama posprzątać.
-Mam lepszą-zaśmiał się siadając obok mnie.
-Na pewno nie taką, a teraz przymknij się Payne bo przeszkadzasz-klepnęłam go w ramię odwracając wzrok znów na telewizor. Co jak co,ale mięśnie to on ma. Nie mogłam się skupić na dalszym, dokładniejszym zagłębieniu w jeden ze swoich ulubionych filmów. Skutecznie umożliwiał mi to Liam, który cały czas swoje brązowe ślepia miał wlepione we mnie.Jak ja mogłam się skupić na oglądaniu i podziwianiu sześciopaku boskiego aktora, kiedy obok mnie siedział i patrzył jedne z pięciu cudów tego świata ?
-Liam rozpraszasz-szepnęłam nie odwracając w jego stronę głowy.
-Taki mam w tym cel ?-odpowiedział mi pytaniem nawijając sobie na palec pasmo moich włosów.Przysunął się niebezpiecznie blisko mnie. Ocierał się ramieniem o moje ciało, które przechodziły dreszcze podniecenia.
-Liam, nie-zaprotestowałam kiedy jego twarz byłą coraz bliżej mojej. Na nic zdała się moja prośba. Chłopak owinął dłonią moje włosy, zmuszając mnie tym samy do przybliżenia swojej twarzy. Ma takie zachęcające pełne usta. Nie zorientowałam się kiedy, moje wargi poznały fakturę jego ust. Oddawałam mu się tak bez pamięci, wiedząc,że mój ukochany jest właśnie w rodzinnym domu myśląc,że grzecznie na niego czekam. Wszystko zmierzało do tylko jednego.
-Liam nie-odsunęłam się od niego kiedy jego ręka wślizgnęła się pod moją bluzę-nie możemy.
Gwałtownie podniosłam się z kanapy, strącając miskę na podłogę. Nie mogę zrobić takiego świństwa Harrem, choćbym nawet nie wiem jak pragnęła bliskości Liama.
-Czemu ?-podszedł do mnie i chciał złapać za dłoń.
-Bo nie mogę rozumiesz ?Kocham Harrego!-wrzasnęłam-wracam do siebie.
Nie czekając na jego reakcję pobiegłam do sypialni którą zajmował Styles i powrzucałam wszystkie swoje rzeczy do walizki. Pierwszy raz pakowanie wyszło mi tak sprawnie i zajęło tak mało czasu.
-Nie musisz tego robić-w korytarzu złapał mnie jeszcze Payne.
-Muszę-nie obdarzyłam go nawet jednym spojrzeniem i udałam się do swojego samochodu. Kierunek:dom, jak najdalej od Liama.

Rubi

Czy mówiłam jak ten mój mąż mnie denerwuje ? Niech on zabierze ten swój szanowny tyłek i wreszcie idzie do domu bo zaczyna marudzić !
-Louis-upomniałam go, kiedy zaczął nawijać plotki ze świata-nie interesuje mnie to.
-16 sierpnia-wypalił nagle patrząc w okno.
Zgłupiał, jak nic zgłupiał. To na pewno z powodu braku snu.
-Co 16 sierpnia?
-Weźmiemy ślub-klasnął w dłonie-za równe 10 miesięcy.
-Oszalałeś ?-spytałam przykładając dłoń do jego czoła sprawdzając czy nie ma gorączki. Ślub kościelny mu się marzy. Myślał go kto.
-Nie, pobierzemy się. I nie dyskutuj a tak apropo jutro wychodzisz.
-I mówisz mi to dopiero teraz ?-spojrzałam na niego z wyrzutem-już nie mogę się doczekać własnego łóżka. Trochę Cię wykorzystam.
-Tak, a po co ?-nachylił się tak,że stykaliśmy się czołami.
-Musimy zadbać o przetrwanie naszego gatunku-ugryzłam go delikatnie w rozchyloną wargę.
-Nie prowokuj bo wyciągnę Cię stąd jeszcze dziś-zaśmiał się i musnął moje usta-tak mnie możesz wykorzystywać całe życie-zaśmiał się i znów mnie pocałował. Jakże miłą przyjemność w szpitalu, przerwał nam intruzik któremu zachciało się odwiedzin. Louis odsunął się ode mnie poprawiając włosy, kiedy ja musiałam pociągnąć swoją białą bokserkę w dół. Do sali wszedł cały czerwony Liam, który wyglądał jakby przebiegł całą drogę.
-Przeszkodziłem ?-zaśmiał się podając mi bukiet pomarańczowych różyczek
-Oczywiście,że nie-uśmiechnęłam się podając kwiaty mężowi-siadaj.
Payne zajął wolne krzesełko i nerwowo zaczął bawić się palcami. Chyba pora żeby sobie w końcu poważnie porozmawiać.

Liam

-Rubi ja na prawdę przepraszam. Tak cholernie mi przykro. To wszystko moja wina-słowa swobodnie wypływały z moich ust. Brunetka patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami.
-Zgłupiałeś ? To nie Twoja wina-chwyciła mnie za leżącą na łóżku dłoń-nawet nie waż się tak myśleć Liaś,rozumiesz ?
-Rubi-zbliżyłem się do niej i objąłem jej drobne ciało.Jak widać wszyscy dookoła mieli rację,że bez niczego mi przebaczy.
-Przepraszam,że nie było mnie przy Tobie po tym jak dowiedziałeś się o niewierności Dan, i przepraszam,że Ci nie powiedziałam o tym,że oni kiedyś byli razem.
-To już zamknięty temat-wyjaśniłem jej mając przed oczami twarz jej przyjaciółki. Marina nie wychodziła z mojej głowy, zajmowała każdą dzisiejszą myśl a ja głupi nie wiem nawet gdzie ona mieszka. Przebłyskiem była również twarz Justine ale ona w końcu dała mi kosza.
-Obiecuję Ci,że Hector porządnie oberwie jak tylko stad wyjdę-zaśmiała się dziewczyna.
-Zobaczymy-wtrącił się Louis. Zaborczy mężulek, no proszę co to się z naszego Tomlinsona zrobiło.
-Ty masz guzik do gadania-wystawił mu język.
-Wracasz do pracy ?-zdziwił się chłopak
-A myślisz,że będą mnie chcieli jeszcze z tą blizną-podniosła koszulkę do góry odsłaniając bliznę przechodząca przez brzucha.
-Myślę,że będą kochanie-uśmiechnął się do niej Louis.
Rubi odwzajemniła jego uśmiech, mocniej ściskając moją dłoń. Jak jutro wyjdzie ze szpitala, wracają do wspólnego mieszkania a ja zostanę sam w wielkiej posiadłości Cowella. Pora chyba się za czymś rozejrzeć, samodzielnym, tylko swoim albo z Horanem ? On też jest sam. Chyba.
-Gdzie mieszka Marina ?-wypaliłem nie zdając sobie z tego sprawy. Nie mogłem się ugryźć w język ? Cholera.
-A co się stało ?
-Zostawiła dokumenty z uczelni w moim samochodzie, myślę,że jej się przyda-dobre kłamstwo nie jest złe, co nie Payne?
-Tak myślę,że tak Louis napisz Liamowi adres na kartce-nakazała władczo mężowi a on ochoczo spełnił jej prośbę. Po paru sekundach ściskałem w dłoni adres mieszkania dziewczyny. Na poczekaniu wymyśliłem, spotkanie z siostrą która załatwiała swoje sprawy w Londynie i po pożegnaniu i zapewnieniu,że będę ją odwiedzał w mieszkaniu, opuściłem budynek szpitala. Gnałem przez londyńskie ulice jak na złamanie karku byle by jak najszybciej znaleźć się pod mieszkaniem blond piękności Harrego. Kiedy znalazłem się pod dębowymi drzwiami niepewnie zapukałem, nie będąc pewnym czy w ogóle jest w domu. Nie czekałem długo, otworzyła mi w samym ręczniku jakby dopiero co wyszła z wanny. Woda skapywała z jej ciała na posadzkę.
-Liam-szepnęła, łapiąc ręcznik.
-Jestem pieprzonym dupkiem ale nie mogę dłużej-szepnąłem i zbliżyłem się do niej w targając do mieszkania. Objąłem ją w pasie i zbliżyłem do siebie łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku zamykając drzwi jednym kopnięciem. Zatopiła swoje palce w moich włosach a ręcznik opadł na ziemię. Zaśmiałem się jej prosto w usta nie przerywając pocałunku. Podniosłem ją do góry, pozwalając by objęła mnie nogami w pasie. Kierowałem się do jej sypialni, a ona w między czasie odpinała sprawnie guziki mojej koszuli, która znalazła się jeszcze w salonie nie podłodze.
-Harry-szepnęła kiedy leżała już pode mną na łóżku.
-To będzie nasza tajemnica-szepnąłem a nasze ciała złączyły się w jedność. Mieszkanie wypełnił głośny jęk dziewczyny. Dźwięk tak przyjazny moim uszom.

Pewnie jest pełno błędów ale co mi tam, hhaha jestem podjarana jutrzejszą premierą. Hahah, w poniedziałek do szkoły a co się z tym wiąże ? Od cholery obowiązków, dlatego proszę nie obrażajcie się na mnie jeżeli rozdziały będą pojawiały się rzadko. Będę robiła wszystko co w mojej mocy żeby były regularnie ale teraz NAUKA jest dla mnie najważniejsza,ale wiedzcie,że o was nigdy nie zapomnę! 

Liaaaaś, moje ty kochanie masz dziś urodzinki! Mój Ty kochany dwudziestolatku,a nie wróć, zawsze tylko siedemnaście! Forever! 

Kto zostawi tutaj 600 komentarz ? Taaak właśnie dziękuje za tak duużą liczbę komentarzy! Moja miłość do was nie zna granic! Wieeeelkie uściski ode mnie!:* Choć wiem,że wolicie od tych pięciu cudów świata *hahah* 

10 komentarzy:

  1. BOZE, BOZE! nie wiem od czego zaczac, albo juz wiem dziewczyno to jest wspaniale! po prostu czytalam jak hipnotyzowaca, jestem TWOJA FANKA! scena z Liamem i Marina PER-FECT! mega sie ciesze, ze Rubi juz wychodzi! beda mniec zgraje dzieci napewno! beda miec przedszkole, no moze przesadzilam. JA TEZ JESTEM PODJARANA PREMIERA!

    OdpowiedzUsuń
  2. Liam i Marina<3 Rubi i Louis<3 Kocham to opowiadanie<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ubustwiam to opowiadanie <33 nie moge się doczekać następnego rozdziału :* weny życze ^×^

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebisty !! Ciekawe co dalej z MAriną i Liamem :) < 3 czekam na następny >

    OdpowiedzUsuń
  5. AAAA LIAM I MARINAAAAA ASKLDJASLDKAJF

    OdpowiedzUsuń
  6. IUDFHYUDWDEF *O* O kuźwa, kuźwa, kuźwa! <3 Boże Święty! Liam, idioto! Jesteś genialny! xD Dobrze, że przyjechałeś do Mariny *__* Boże, będzie scena +18!! Jezus maria, ale jestem podjarana! <3 FAZA, FAZA, FAZA *_* Mam nadzieję, że jej nie ominiesz i opiszesz ją! :D Boże, już się nie mogę doczekać! <3 Proszę Cię, więcej takich momentów, hahah <3 Tylko szkoda mi teraz Harry'ego D: Biednyy .. Bawi się gdzieś na całego, a tu jego dziewczyna pieprzy się z jego przyjacielem ;__; Nie wiem czemu, ale mnie to rozwala xD Haha <33 A co do ślubu Lou i Rubi to już się nie mogę doczekać! *O* Będzie zarąbiście <33 Niech mnie zatrudnią, to ja im zorganizuję ślub, który będzie PER-FECT! <33 Lou i Rubi to para idealna, więc ślub będzie na pewno idealny! (Haha <3)

    Czekam na NN ;* Weenyyy <3333333333333

    OdpowiedzUsuń
  7. AWWW GENIALNY <3 Matko ten rozdział jest serio niesamowity, jak dobrze że on do niej przyjechał :** LOVE LOVE SO MUCH....UBÓSTWIAM TO JAK PISZESZ
    Czekam na nn i życzę dużo weny

    Zapraszam do komentowania i obserwowania: http://one-direction-lose-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń