wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 12

Czytasz=komentuj

Louis

Siedziałem samotnie w sali żony. Trzymałem ją za dłoń obserwując jak spokojnie śpi. Wszyscy zebrali się jakąś godzinę temu do domu obiecując,że jeszcze przyjdą pod wieczór. Zabrali moje rzeczy oraz wypis który wręczył mi doktor. W głowie cały czas sobie układałem co jej powiem, jak się obudzi.Simon mówił,że jeszcze dziś ma się u niej pojawić psycholog, Harry nie chciał powiedzieć gdzie był ani czemu wrócił tak wkurwiony. Nie mogłem się na nich gniewać za ukrywanie prawdy. Miałem teraz na głowie większe zmartwienia. Jej gęste brązowe włosy, spięte w luźnego kucyka. Jej palce delikatnie zaciskają się na mojej dłoni jednak nie otwiera ona oczu. Po jej policzkach spływa przezroczysta ciecz, zostawiając mokry ślad. Zaciskam mocno oczy żeby nie podzielić losu Rubi. Muszę być silny, dla niej. Muszę teraz być dla niej największym wsparciem.
-Louis-wyszeptała ledwie słyszalnie.
-Jestem...jestem już przy Tobie skarbie-odpowiedziałem głaszcząc ją po włosach. Otworzyła swoje brązowe oczy które straciły swój blask. Nie mogłem patrzeć w jej smutne, przepełnione bólem oczy. Spuściłem głowę i ostrożnie położyłem ją na jej brzuchu. Gdzie jeszcze parę dni temu znajdywało schronienie nasze maleństwo. Drżącą rękę zatopiła w moich włosach, cicho szlochając. Nie mogę zabronić jej płakać, niech wyleje wszystko z środka, z siebie, z łzami.
-Przepraszam-wyszeptała
-Nie musisz skarbie...nie masz za co-spojrzałem na nią,przejeżdżając kciukiem po jej policzku, ścierając łzy.
-Kocham Cię Lou.
Musnąłem odtroznie jej wargi. Nie mówiłem już nic tylko patrzyłem na nią z pobożnością. Oboje przeżywamy najgorsze chwile, jakie mogą spotkać każdego rodzica. Leży tak spokojnie i wpatruje się w sufit bawiąc złotą obrączką. Nie będę dobijał jej bardziej. Nie musi wiedzieć, będziemy na każdym możliwym kroku starać się zostać rodzicami. Nie jedno, ale dwójka dzieci. I ja Louis Tomlinson, oświadczam, że dokonam tego mimo wszystko.

Marina

-Harry gdzie byłeś ?-wtuliłam się w niego na łóżku.
Od dwóch godzin nie śpię wpatrując się w swobodnie oddychającego chłopaka obok. Pojechaliśmy wszyscy do domu odespać chwilę.
-Musiałem coś załatwić-pocałował mnie we włosy-śpij.
Zamknęłam powieki starając się znów pójść w ślady Styles'a jednak na marne. Żeby go nie wybudzić,delikatnie wyswobodziłam się z jego uścisku. W koszulce chłopaka i czarnych getrach wyszłam na balkon. Harry dzielił go z Liamem, który siedział na ławce z papierosem w dłoni. Chłodne londyńskie powietrze sprawiło,że poliki zaszczypały mnie z zimna. Dosiadłam się do chłopaka, który zaciągał się coraz mocniej papierosem.
-Co tam ?-spytał gasząc peta i podpalając kolejnego, wyrwałam mu go zanim zdążył wsadzić go sobie do ust. Popatrzyłam na niego i sama postanowiłam go wypalić. Chciał sięgnąć po kolejnego, jednak kiedy natrafił na moje złowrogie spojrzenie, schował paczkę do kieszeni bluzy.
-Wyspałam się już,a Harry okropnie chrapie-jęknęłam-poza tym, zaraz muszę jechać.
-Gdzie ?-spytał bawiąc się zapalniczką.
-Najpierw sesja, potem szpital, muszę jeszcze wstąpić na uczelnie.
-Na uczelnie ?
-Studia Liam..ja nadal studiuje.
-A my niedługo wracamy do studia, a za jakieś parę miesięcy kolejna trasa.
-Męczące ?
-Nawet nie wiesz jak.
Humor chłopaka znacznie się poprawił. Nie był już taki markotny jak ostatnimi czasy. Wystarczyła mu krótka rozmowa z Louisem.
-Mam nadzieję,że Eleanor sobie odpuści-zaciągnęłam się miętowym papierosem. Jak można zachować się tak podle i wejść w czyjeś życie buciorami. Calder zachowała się podle. Widziałam ją trzy razy i nie dziwie się,że Loui zostawił ją dla Rubi. Teraz jest kompletnie innym człowiekiem.
-Oby. Można się było czegoś takiego po niej spodziewać, zawsze była mściwa. Nie może darować Louisowi tego,że ją rzucił.
-A jeszcze potem w tajemnicy się hajtnęli.-zaśmiałam się
-Harry jest szczęściarzem-spojrzał na mnie-oby dwoje są szczęściarzami.
Przejechał dłonią po moim policzku, zakładając włosy za ucho.
-Dlaczego ?-spytałam drżącym głosem patrząc w jego tęczówki, o kolorze mlecznej czekolady. Były tak samo jak oczy Harrego.
-Uwierz,że gdybym nie miał Danielle, na pewno próbowałbym nawiązać bliższy kontakt z którąś z was-palcami muskał mój policzek nadal patrząc w moje oczy. Boże dlaczego ja nie reagowałam. Za ścianą spał mój chłopak a ja poddawałam się jego przyjacielowi.
-Liam....-chciałam coś powiedzieć jednak ten Przyłożył wskazując palec do moich ust.
-Jesteś taka piękna-zbliżył swoją twarz do mojej szyi, muskając fakturę skóry swoim nosem.
-Nie powinniśmy-przymknęłam oczy delektując się tą przyjemnością jaką sprawiał mi jego dotyk.
Harry tak dawno nie dotykał mnie w ten sposób. Ostatni raz, był w stosunku do mnie taki czuły w Ameryce. Nie pamiętam nawet kiedy wargi Liam dotknęły moich, pozwalając na dokładne zapoznanie z ich fakturą. Jeszcze będziemy tego żałować. Ale to później. Teraz pozwalam błądzić dłonią chłopaka pod cienką koszulką okrywającą moje górna partie mojego ciała.

Rubi

Leżałam na twardym szpitalnym łóżku, trzymając w uścisku dłoń Louisa. Chłopak spał z głową na moim brzuchu. Oprócz miłości do niego, czułam jeszcze wstręt i żal do samej siebie. Zabiłam własne dziecko. Nie potrafiłam zapewnić bezpieczeństw własnemu maleństwu. Nie dane było nacieszyć mi się tą wiadomością z chłopakiem, który teraz zapadł w niespokojny sen. Kręcił głową, sprawiając,że czułam lekkie podrażnienie brzucha, jednak ignorowałam ten ból. Bardziej bolała mnie psychika. Postanowiłam pójść w ślady Louisa i choć na chwilę zasnąć. Choć, czy nie lepiej byłoby usnąć na zawsze ? Przynajmniej nie czułabym już bólu.

Marina

Siedziałam ciężko oddychając w jadalni,analizując to co stało się godzinę temu na balkonie. Gdyby nie to,że w domu było pełno ludzi, za ścianą spał mój chłopak i trochę rozwagi którą zachowaliśmy obydwoje jak nic skończylibyśmy w łóżku ewentualnie gdziekolwiek indziej. W ręce trzymałam kubek z gorącą herbatą i wpatrywałam się w niewidoczne krople deszczu uderzające o parapet. Powinnam czuć się źle ? Ale ja najchętniej bym to powtórzyła, cholera. Siedziałam tak do czasu kiedy w jadalni nie pojawił się równocześnie Harry z Liamem. Kiedy brunet tylko mnie zobaczył posłał mi ciepły uśmiech dalej rozmawiając z Harrym. Na moje nieszczęście Harry chodził tylko w bokserkach, choć przed pójściem spać obiecał,że zawiezie mnie do szkoły a potem pojedzie do szpitala.
-Harry-chłopak przerwał rozmowę i odwrócił się w moją stronę-mieliśmy jechać.
-Nie mam siły skarbie-spojrzał na mnie przepraszająco-idę jeszcze spać.
-Ja mogę porobić za twojego szofera-zaoferował się Liam-i tak nie mam co robić.
-Życzę wam miłego podróżowania-zaśmiał się Harry, zgarnął butelkę wody i nawet bez pożegnania pognał znów do łóżka. Zgarnęłam torebkę z krzesełka obok i wyszłam z domu kierując się do ukochanego samochodu Liama. Payne otworzył przede mną drzwi pasażera, przesyłając swój szarmancki uśmiech. Zgłupieje przez niego. Lepiej może zamówię taksówkę, i zapiszę się w końcu na kurs prawa jazdy. Wsiadłam do samochodu, zapięłam pasy i ruszyłam w podróż z mężczyzna który zajmował moje myśli choć nie powinien.

Liam

Byliśmy na uczelni. Teraz siedzę i obserwuję jak pozuję przed fotografem. Ciągle myślę o smaku jej ust, choć wiem,że nie powinienem. Nie ukrywam,że dziewczyna loczka, zakręciła mi w głowie i szybko nie wypadnie z moich myśli. Przez cały czas, unikała mojego wzroku i starała się nie dopuścić do jakiegokolwiek kontaktu cielesnego. Ale widziałem w jej oczach,że również o mnie myśli. Jej lekko zaróżowione policzki, za każdym razem kiedy na nią spoglądałem. Harry to cholerny szczęściarz. Nawet nie wiem kiedy zleciała godzina i we dwójkę opuszczaliśmy studio. Kierunek-szpital. Jechałem wolno, zerkając na jej odbicie w lusterku. Siedziała z zamkniętymi oczami i wsłuchiwała się w piosenkę lecącą w radiu. Całkiem przez przypadek moja dłoń zamiast na skrzyni biegów znalazła się na jej kolanie. O dziwo, nie zrzuciła jej tylko przykryła swoją. Uśmiechając się pod nosem, nadal miała przymknięte oczy. Na moją twarz również wdarł się uśmiech, żadne z nas nie mówiło nic. W kompletnej ciszy dotarliśmy do szpitala. Kiedy szliśmy do wejścia, miałem ochotę przytulić ją do siebie, mieć jak najbliżej jej ciało. Szliśmy oddaleni od siebie parę centymetrów przez korytarz do sali Rubi.
-Liam-odezwała się w końcu do mnie Marina-jesteśmy przyjaciółmi, ja kocham Harrego-choć wyczułem w jej głosie niepewność, zabolało. Zabolało jak cholera. Wpadłeś Payne. Zabujałeś się w dziewczynie przyjaciela.

Szykuje się gorący, namiętny i bogaty w konsekwencje romans ?  Tydzień, minął tydzień od ostatniego rozdziału, i wiecie czego się boje ? Że od września przerwy będą dłuższe, i to o wiele dłuższe. Ale jeszcze mamy sierpień, więc nie ma co wybiegać w przyszłość, c'nie? Mam nadzieję,że wam się spodoba. Akcja między Liamem i Mariną, czysty spontan, kaprys ale chyba mi się udał. W końcu jest Liam. I chciałam was zaprosić na nowe opowiadanie(oszalałam),zmieniłam bohaterów, fabułę, wszystko, zostawiłam tylko nazwę : *KLIK*. a sprawicie mi radość zostawiając tutaj +15 komentarzy ? Kolejny jak najszybciej :* 


15 komentarzy:

  1. Jezu , rozdział jest świetny ! Liam i Marina.. :3
    Nie mogę doczekać się następnego ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu , rozdział jest świetny ! Liam i Marina.. :3
    Nie mogę doczekać się następnego ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. SKDUHASKD jestem oczarowana romansem Liama i Mariny, spontan, ale jaki udany! Czekam na więcej w tym wątku, mam nadzieję, że go rozwiniesz :)
    Czekam niecierpliwie na następny, pisz szybciutko, życzę weny! x

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham kocham <33

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak już wspominałam KOCHAM TO NORMALNIE NO <3

    akcja między Liamem i Mariną kompletnie mnie zdziwiła, szacun mała, wyczuwam romans i to nie taki niewinny scena była genialna x

    ciągnij to dalej, błagam, coś się dzieje! x
    wiem, ze to nie w porządku względem Harry'ego, ale no tak wciąga x
    Oczywiście scena między Louisem, a Rubi, no normalni myślałam, że się zaraz rozbeczę, JESTEŚ WSPANIAŁA <3

    Nawet jeśli przerwy będą dłuższe to i tak będę to czytać i czekać na następny, bo uwielbiam tego bloga i nie przestanę x

    Na koniec powiem tylko JEZU, to jest GENIALNE, WSPANIAŁE,WCIĄGAJĄCE, CUDOWNE, nie umiem znaleźć innych słów xd

    Życzę weny, buziaki <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Liam i Marina <3 Podoba mi sie to!;D Uwielbiam Cie;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Li i Marina.♥ Sweet.
    Zajebisty rozdział.^^
    Czekam nn.:]

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaa jak słodko kocham po prostu <3

    ~Mellody

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziewczyno, ubóstwiam Cię! Tak jak obiecałam, ten komentarz będzie dłuższy niż poprzednie, gdyż wreszcie jestem w domu! :D xd A więc od czego by tu zacząć? Rozdział jest mega długi(z czego się oczywiście cieszęxd ) i będzie dużo do pisania :D xD Zacznę od tego, że CIĘ KOCHAM! *O* Nie napisałaś, że przepraszasz za błędy i strasznie Ci za to dziękuję! :DD Bo ty naprawdę nie robisz żadnych pomyłek! <3 No dobraa .. Zaczynam od początku .. xd Tak, Louis! T-A-K! Dobrze gadasz! Bez względu na to gówno i tak będziecie mieć dzieci! I taka postawa mi pasuje! A wiesz dlaczego będziecie mieć te pociechy? UWAGA! *werble* Bo jesteście parą idealną i nic wam nie stanie na przeszkodzie! LOVE IT, LOVE IT, LOVE IT *O* Dobra, druga akcja to ta z Liam'em. Żeś dowalił Payne ;-; No co jak co, ale po Tobie to w życiu bym się nie spodziewała takiego czegoś >.< Marina dobrze Ci powiedziała! Ona kocha Harry'ego i nie chce mieć z nim żadnym komplikacji i kłótni. Ty lepiej zajmij się tą pani psycholog. Ona przynajmniej jest wolna ;__; Więc weź się opanuj Daddy xD Co prawda nie wydaję mi się, żebyś przestał o nią walczyć, ale bądźmy po tej dobrej myśli .. :D O MATKO! : O Chcę już kończyć pisać komentarz, a tu patrzę, że to jest krótkie, jak nie wiem co ;_; Wybacz .. Chciałam nadrobić za te wcześniejsze komentarze, ale coś mi nie wyszło ;-; Cholera, cholera, cholera. ;-; Jakoś nie mam weny na pisanie xD A tak btw to ostatnio założyłam bloga :D I naprawdę byłabym strasznie wdzięczna gdybyś zajrzała ;P WWW.imaginyy-1d.blogspot.com ;P

    Czekam na NN ;* Weenyyy <3333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny , a ta akcja z Li i Mariną ♥
    Cudowna też akcja z Lou i Rubi :) ♥ czekam na nn ♥ <33333

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział, jak zwykle z resztą, tyle że ten jest, przynajmniej dla mnie wyjątkowy, sporo się wydarzyło... Szkoda mi Rubi, bo musi mieć w głowie naprawdę niezłą sieczkę - z jednej strony uratowała życie przyjacielowi, a z drugiej straciła dziecko. Ogromna strata, ale można pocieszać się myślą, że zarówno ona jak i Lou są jeszcze młodzi i mogą mieć jeszcze gromadkę dzieci :) I cholernie podoba mi się wątek Mariny i Liama, mimo że dziewczyna postępuje nie fair wobec swojego chłopaka - no ale, żeby opowiadanie było dobre, trzeba trochę w nim namieszać :D Zajebiście opisałaś spotkanie na balkonie, potrafiłam sobie wyobrazić każdy szczegół ;) Ogólnie bosko i czekam na next :)
    Jej, rozpisałam się :D
    Pozdrawiam,
    Iw

    http://right-or-wrong-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow :o Świetny, zresztą jak każdy ;) Niezła akcja z Mariną i Liamem omom :3 Ale Liczę iż Rubi i Lou będą mieli w przyszłości 2 dzieci tak jak chciał Louis hah xD
    Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością ;)
    Życzę weny ;)
    @Lusiaax

    OdpowiedzUsuń
  13. I love you! ;* Super piszesz ;] masz talent nie to co ja xd hehe ;]czekam na kolejny ;]

    OdpowiedzUsuń