Leżałem tuląc do siebie drobne ciało Pezz. Z Rubi było już lepiej, Louis na dniach miał zostać wypisany ze szpitala. Została przed nami tylko jeszcze rozmowa z nimi. Nie my ale psycholog po informuję o wszystkim Rubi i jej męża. Coś czuję w kościach,że obydwoje mogą mieć do nas żal.
-O czym myślisz ?-blondynka poprawiła się w moich objęciach.
-O wszystkim. Myślę,jak to będzie kiedy oni się już dowiedzą-spojrzałem w niebieskie oczy dziewczyny.
-Nawet nie chcę o tym myśleć-wtuliła się chowając swoją głowę w poduszki.
-Chyba musimy wstać-zaśmiałem się patrząc na zegarek.
Perrie rzuciła we mnie poduszką i zeszła z łóżka. Zgarnęła swoje ubranie z małej walizki stojącej pod szafą i zniknęła w łazience. Sam nałożyłem na siebie czarne rurki i bordową bluzkę. Kiedy Perrie wyszła z łazienki, wspólnie opuściliśmy moją sypialnie zabierając walizeczkę dziewczyny. Chłopaki w jadalni w ciszy konsumowali śniadanie. Zajęliśmy miejsce koło Harrego i Mariny.
-Co dziś robicie ?-blondynka uśmiechnęła się ciepło.
-Pewnie pojedziemy do szpitala-odpowiedział jej Horan. Przy stole brakowało tylko Liama.
-Ja jadę zawieść Perrie do domu a potem na lotnisko-spojrzałem na blondynkę która jadła jogurt naturalny.
-Lecisz ?-spytała cicho Marina
-Muszę ale za dwa dni będę w Londynie-odpowiedziała jej z uśmiechem.
Każde z nas zajęło się swoim talerzem, mogę się założyć,że to właśnie Marina przygotowała to wszystko. Nawet nie zauważyłem kiedy dołączyli do nas Liam i Simon. Ten został na jakiś czas w Londynie. Na twarzy Liama dało się zauważyć kilku dniowy zarost ale każda kobieta śmiało mogła stwierdzić,że jest jeszcze przystojniejszy o ile to jest możliwe.
-Carter popełnił wczoraj w nocy samobójstwo-rzucił Simon a mi trzymany w dłoni widelec z brzękiem upadł na talerz.
-Carter co ?
-Z wyrzutów sumienia powiesił się wczoraj w celi-Liam zakrztusił się sokiem który właśnie pił. Przepraszając wstał od stołu i poszedł do siebie trzaskając drzwiami.
-Porozmawiam z nim-od stołu odszedł Niall i udał się do pokoju szatyna.
Niall
Nie czekając na nic, bez pozwolenie wszedłem do pokoju przyjaciela. Siedział na łóżku zakrywając głowę dłońmi.
-Liam-usiadłem obok niego-proszę porozmawiaj ze mną.
-Ja tak dłużej nie mogę-głos mu się załamał-mam dość tego wszystkiego. To wszystko mnie przytłacza. Mam już dość tego wszystkiego.
-Proszę Cię brachu nie mów tak-poklepałem go po ramieniu.
-Nie mogę tak....mam ochotę wziąć sznur i postąpić tak jak ten cały Nick. Tylko to mi teraz zostało.
-Liam nawet tak nie myśl, rozumiesz?!-potrząsnąłem nim-nawet tak do cholery nie myśl.
Chłopak przytulił się do mnie dając upust swoim emocją. Siedzieliśmy w ciszy.
-Pojedźmy do niej-za proponowałem-Rubi chciała Cię zobaczyć.
-Przyjadę-otarł swoje policzki-ale najpierw czeka mnie wizyta u psychologa.
Kiwnąłem głową na znak,że rozumiem i podniosłem się z idealnie pościelonego łóżka chłopaka. Jego pokój był jednym z najczystszych pomieszczeń tutaj.
-Dzięki Nialler-rzucił zakładając świeżą koszulkę-na prawdę.
Uśmiechnąłem się do niego i wyszedłem z pokoju zostawiając go tam samego.
Liam
Siedziałem przed gabinetem pani psycholog. Dziś druga sesja. Według mnie to jest wyrzucanie pieniędzy w błoto.
-Liam-drzwi się otworzyły-zapraszam.
Kobieta posłała mi ciepły uśmiech i wpuściła do środka. Psycholodzy zawsze wydawali mi się ludźmi z jakąś chorobą. A tymczasem ? Tak nie jest, robi wszystko by pomóc drugiej osobie.
-Siadaj-wskazała tym razem fotel przy stoliczku-napijesz się wody ?
Pokręciłem głową przecząco głową a ona ze swojego biurka wzięła filiżankę z kawą. Do moich nozdży dostał się zapach ulubionego napoju Danielle.
-Co dziś się stało ?-znów sie uśmiechnęła.
-Rozmawiałem z przyjacielem, powiedziałem mu o swoich myślach samobójczych.
-Masz myśli samobójcze ?
-Od kilku dni śni mi się,że podcinam sobie żyły albo biorę za dużo leków nasennych i już się nie budzę.
-Liam tak nie możesz. Masz dla kogo żyć, to,że jedna dziewczyna wykorzystał Twoje serce nie znaczy,że ktoś zrobi znów tak samo. Jest wiele dziewczyn na świecie a widocznie tamta nie była Twoją miłością.
-Danielle-spuściłem wzrok-byłem taki szczęśliwy. Kiedy wyjeżdżałem w trasy odliczałem dni do spotkania z nią. Nawet teraz chciałem nam kupić dom, chciałem się jej oświadczyć.
-Dom zawsze możesz kupić. Jak powiadała zawsze moja babcia kiedy latałam do niej na wakacje "Tego kwitu jest pół światu" Liam. Nie wiesz kiedy trafi Cię strzała amora,może nawet już trafiła. Jesteś bardzo przystojnym mężczyzną.
-Z każdym pacjentem tak rozmawiasz ? Odczułem,że zwracasz się do mnie jak do przyjaciela.
-I tu masz rację-uśmiechnęła się.
Spojrzałem w jej brązowe jak czekolada oczy. Znów zacząłem się zastanawiać czy z kimś się spotyka albo czy ma rodzinę.
-Dasz się zaprosić na kawę ?-zapytałem wcześniej niż zdążyłem pomyśleć.
Rubi
Leżałam na łóżku przeglądając magazyn dla młodej matki. Louis wyszedł ode mnie pół godziny temu obiecując,że pod wieczór jeszcze zajrzy. Pielęgniarki powtarzały,że jestem szczęściarą mając takiego męża nawet w tak młodym wieku. Lekarze nie chcą powiedzieć mi nic na temat dziecka ale gdyby było źle to pewnie któreś z moich przyjaciół by mnie po informowało. Wiem,że Louis nie wie nic, sama mu powiem jak opuszczę szpital. Nie musiałam zgadywać kto pojawił się w mojej sali bo dobrze wiedziałam,że ma przyjść Marina z Harrym. Jakie było moje zdziwienie kiedy przede mną stanęła Eleanor.
-Po co Ty tu przylazłaś ?-odłożyłam gazetę którą brunetka wzięła w swoje dłonie.
-To Ci się chyba teraz nie przyda-pomachała mi lekturą przed nosem-nie powiedzieli Ci nic ?
-O czym Ty pieprzysz ?-spytałam patrząc na nią.
-Straciłaś dziecko. Nie ma-rozłożyła ręce patrząc na mnie z szyderczym uśmiechem. Kiedy dotarło do mnie co powiedziała opuściła moją szpitalną salę.
Marina
Szliśmy całą czwórka przez szpitalny korytarz. Zayn dodatkowo pchał wózek Louis którego udało nam się przemycić przed pilnym okiem pielęgniarki. Na korytarz zaraz przed salą brunetki wybiegła grupa lekarzy która nawet nie zwróciła na nas uwagi. Na nasze nie szczęście wpadli obijając się jeden koło drugiego do sali Rubi i po chwili wybiegli przed sanitariuszami pchającym łóżko na którym leżała nieprzytomna Rubi w zakrwawionej pościeli.
-Co się stało ?-Louis zatrzymał przebiegającą obok nas pielęgniarkę.
-Rozerwał się szwy.
-Jak ?-spytałam patrząc jak wszyscy znikają w windzie kierując się na piętro z salami operacyjnymi.
-Jakaś brunetka powiedziała jej o dziecku-wszystkim nam oczy wyszły na wierzch-pani Tomlinson zaczęła się szarpać, przepraszam ale muszę zamówić krew.
Krew odpłynęła mi z twarzy. Zresztą nie tylko mi. Jaka brunetka ? Przecież nikt nie...Eleanor.
-Zabije sukę. Kurwa zabiję-warknął Styles i zostawił nas samych kierując się do samochodu.
Oddaje w wasz łapki 10 rozdział i mam nadzieję,że wam się spodoba. Dacie radę dla mnie dobić dla mnie dobić do +13 komentarzy ? AAA i przepraszam za błędy. :*
KOCHAM WAS !:*
Jakie wspaniałe. Twój blog jest moim ulubionym. Po prostu zakochałam się w nim.
OdpowiedzUsuńCoś mi się wydaje, że pomiędzy Justine i Liamem zaczyna iskrzyć. I jesqtem prawie pewna, że oni będą razem.
Eleanor znowu namieszała. Jaką ona jest suką. Rubi i Loueh już się dobrze czują, aż tu nagle taka Calder przychodzi i wszystko psuje.
Harremu się nie dziwię, tylko niech nie robi niczego głupiego
Jak ja się cieszę, że teraz jest więcej Liama. Koffam tego słodziaczka
No to już koniec mojego wspaniałego komentarza.
Pozdrawiam ię cieplutko skarbeńku mój ty kochany i czekam na next :**
Zabie tą Eleanor !~niech się nie wtraca do życia Rubi i Louisa . rozdział genialny <3
OdpowiedzUsuńELEANOR!!!!!!! jak ona mogła? w końcu dostała forsę, więc niech się odczepi od Rubi i Louisa. Co z Liamem i uroczą panią psycholog? Jak zareaguje na to wszystko Lou? Nexta plose :*
OdpowiedzUsuńboże, jakie to zajebiste <33 :*
OdpowiedzUsuńjesteś wspaniała a nie beznadziejna , nawet tak nie myśl <33
OdpowiedzUsuńBoski rozdział <33
I love u2
Super rozdział. Nie mogę się doczekać następnego xx
OdpowiedzUsuńOMG.! Zajebisty rozdział.^^
OdpowiedzUsuńMam nadzieje że z nią będzie wszystko dobrze.:]
Czekam na następny mega rozdział.
Zgadzam się ze słowami Harrego. Jak ona mogła tak postapić, zwykła świnia. Błagam cię dodaj kolejny, bo ten jak zwykle rewelacyjny. Pozdrawiam i życzę weny
OdpowiedzUsuńBoże święty, chryste panie! Co tu się dzieje?! Za dużo tego wszystkiego ;-; A na koniec to totalnie dowaliłaś .. Już mi nawet nie chodzi o El, bo wiedziałam, że powie Rubi i tak o tym. Chodzi mi o to, że napisałaś, że przepraszasz za błędy! ;-; Jakie, kurwa, błędy?! >.< No normalnie Cię zatłukę >.< No ale dobra .. Pomińmy ten fakt, gdyż i tak mnie nie posłuchasz >.> Jak zwykle >.> Komentarz ten też będzie cholernie krótki, gdyż jeszcze mnie nie ma w domu i muszę telefonu używać zamiast laptopa xD A co do rozdziału .. Dobrze, Liam! Tak trzymaj! Będziesz z nią happy- trust me <3 Ale El to walnęła równo >.> Boże, miała spadać na drzewo, do cholery jasnej! >.< Teraz to Lou chyba tam zawału dostanie ;-; Nie dość, że nie wiedział nic o dziecku to jeszcze ono jest martwe .. No ależ se wymyśliła dziewczyno ;-; Ale mimo wszystko Lou i Rubi będą szczęśliwi. A wiesz dlaczego? *-* Bo to para idealna *O* (Love it <33333)
OdpowiedzUsuńCzekam na NN ;* Weenyyy <333333333333333
Liam taki słodziak < 333 , słowa Harrego - dobrze zabij kurwa Eleaanor , miała sie nie wpieprzać dostała kase i niech spada na bambus . Lou sie załamie ... czekam na następny
OdpowiedzUsuńElka dostałą kase to powinna się od nich odczepić a tym czasem nieee. Lou chyba nie będzie zbytnio szczęśliwy gdy dowie się że stracił dziecko. Czekam na next xd
OdpowiedzUsuńDziewczyno to jest wspaniałe <3 zakochałam się normalnie zakochałam się w tym na serio no <3 czekam na next, bo każdy wychodzi ci po prostu genialnie <3 NIE JESTEŚ BEZNADZIEJNA, A PRĘDZEJ WSPANIAŁA, ZAPAMIĘTAJ <3
OdpowiedzUsuńKocham twoje opowiadanie! Czekam na następny!
OdpowiedzUsuńdzisiaj trafiłam na twojego bloga i szczerze mówiąc bardziej podobała mi się 1 częśc opowiadania.
OdpowiedzUsuńsceny z Zaynem były o wiele lepsze niż z Louisem ..
dodawaj szybko następny
OdpowiedzUsuńHeeej, rozdział eeee, muszę Cię zasmucić ale jest .... Świeeeeetny - zła ja XD Nie mogę sie doczekać kolejnej części proszę żeby nic się nie stało Rubi, prooooszę
OdpowiedzUsuńGorąco pozdrawiam i życzę dalszej weny :)
@Lusiaax
Rozdział jest Wspaniały!
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Award :)
Więcej informacji na moim blogu http://one-direction-opowiadania-i-imaginy.blogspot.com/
Mogę powiedzieć tylko 2 słowa o El ---> chodzące gówno!!!!! Gdzie ona była kiedy mózg rozdawali!?!? Pytam się gdzie!!!?????? Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńOla <3
Jesteś PER-FECT <3
OdpowiedzUsuńto co tworzysz, jest tak niezwykłe <3