Ty też bądź dobrej myśli , a wszystko się ogarnie
~*~
-Zayn-zwróciłam się do chłopaka który mijał mnie w salonie-porozmawiaj ze mną do cholery.
Mulat spojrzał na mnie smutnym wzrokiem i poszedł do siebie do pokoju.
Od tej cholernej imprezy nie odzywa się do mnie słowem. Od tych zasranych 10 dni milczy jak skała,nie przebywa ze mną w jednym miejscu, nie patrzy a jak już spojrzy to tymi cholernie smutnymi oczami, doprowadzając mnie samą do łez. Cholerny pocałunek. Cholerna impreza. Cholerne wyzwanie. Cholerna gra. Cholerny Louis. Cholerny Hector. Popieprzona ja.
-Co się stało księżniczko-zamruczał mi za uchem Louis-coś nie tak ?
-Spierdalaj Louis-syknęłam i nałożyłam na siebie skórę.
-Gdzie idziesz ?-nos z kuchni wychylił Harry.
Harry, przespał się z Mariną, nie raz, nie dwa nawet nie wiem ile razy. Z tego nie będzie nic dobrego, loczek jest taki sam jak jego najstarszy przyjaciel.
-Mam sesję, nie wiem kiedy będę.
-I tak poczekam-usłyszał krzyk Louis'a za nim zamknęłam drzwi.
~*~
-To pokój siostrzenicy Simona-odpowiedziałem-nie wchodź tam-zwróciłem się do niej kiedy otwierała drzwi. Jej oczom a również moim ukazało się idealne królestwo Rubi Cowell.
-Ona ma garderobę-spojrzałem w stronę drzwi, które szybko otworzyła brunetka i szybkim krokiem weszła.
Jak nic będę trupem. Panna bezczelna ale pociągająca mnie zabije.
-Na co jej tyle butów-jęknęła Eleanor- i tyle biżuterii.
Sama masz tego wszystkiego taką samą ilość.
-Jak ja bym chciała być siostrzenicą Simona-jęknęła przykładając do siebie krótką, zwiewną białą sukienkę bez ramiączek-Louis ja muszę taką mieć-jękneła przeglądając się w lustrze.
-To sobie kup-odpowiedziałem znudzony, wyobrażając sobie tą sukienkę na ciele Rubi.
-Ty mi ją kupisz-spojrzała na mnie brunetka-i to teraz, zaraz.
-Ta...jasne.
-Zbieraj się-odwiesiła ją na wieszak-jedziemy na zakupy.
~*~
Siedziałem sam w pokoju paląc n-tego już papierosa dzisiaj. Nie wychodziłem z pokoju bo mogłem natknąć się na nią. Nawet nie byliśmy parą a mimo wszystko poczułem ukłucie w sercu. Bolało, widok jej zatapiającej warg w ustach Hectora. Od 10 dni unikałem jej jak ognia, jak wody. Brakowało mi wieczornych rozmów z nią, oglądania wspólnie filmów i zasypiania razem. Przyzwyczaiłem się do niej przez ten czas...była kimś ważnym, kimś niezastąpionym w moim życiu. To miłość. Nie to na pewno nie miłość. To za wcześnie na zakochanie. Bo czy można się zakochać w kimś kogo ledwo się zna ? Jeżeli nie to dlaczego zawsze koło niej moje serce przyśpieszało ? Dla niej jednej zmieniałem się w inną osobę ? Nie byłem arogancki, nie zależało mi już na imprezach i przelotnych romansach ? Dlaczego przestałem się zachowywać tak jak Louis i Harry ? A zmieniłem się w grzecznego i ułożonego faceta tak jak Liam. To na pewno miłość. Od przyjaźni do miłości krótka droga.
-Zayn-drzwi do pokoju się otworzyły-idziesz do nas na dół ? Jest Eleanor-uśmiechnął się Niall-zaraz może wróci Rubi.
Na imię brunetki moje serce zabiło mocniej. Muszę ją jak najszybciej przeprosić, i mieć nadzieję,że wybaczy mi mój tymczasowy "foszek".
-Eleanor ?-zdziwiłem się, wydawało mi się,że już dawno Louis sobie ją odpuścił.
-Tak,podobno miała sprawę do Louisa-zaśmiał się blondyn.
-Zakupy?-zaśmiałem się podchodząc do niego.
-Jasne.-zamknął drzwi i razem wyszliśmy do ogrodu gdzie palił się grill i wszędzie porozstawiane były butelki z piwem.
Usiadłem na wolnym krześle. Harry siedział i miział się z Mariną ? Louis wpatrywał się w przestrzeń przed sobą i ignorował osobę Calder. Liam wraz z Niall'em stali przy grillu.
-Gdzie Siomon-odezwałem się sięgając po piwo.
-Wyjechał do LA.-wyjaśnił mi Louis obrzucając wzrokiem Eleanor.
-Harry-jęknęła Marina.
Loczek spojrzał na nią i pociągnął za rękę w stronę domu a parę chwil później zniknęli w pokoju chłopaka.
Miłego bzykania loki.
-Co tam u Ciebie Eleanor ?-zwróciłem się do dziewczyny.
Nie to,że jej nie lubię, nie przepadam po prostu.
-Wszystko dobrze-uśmiechnęła się-a u Ciebie.
-Może być-odpowiedziałem kiedy drzwi do domu głośno trzasnęły a w ogrodzie pojawiła się sylwetka Rubi.
~*~
-Możemy porozmawiać ?-podszedł do mnie Zayn.
Kiwnęłam głową na tak i stanęłam koło basenu naprzeciw niego.
-Przepraszam za to że zachowywałem się jak skończony dupek-spojrzał na swoje buty-nie powinienem. Nie chcę stracić naszej przyjaźni.
-Nie stracisz-uśmiechnęłam się do niego-cholernie się cieszę,że się odezwałeś. Brakowało mi Ciebie-mulat zdziwiony podniósł wzrok-to znaczy rozmów z Tobą.
-Mnie też Rubs.
Już miałam go przytulić kiedy poczułam lekki pchnięcie i przez utratę równowagi wylądowałam w lodowatej wodzie basenu.
-Przepraszam Rubi-krzyknął oddalający się z drugiej strony Louis.
-Zabije Cie Tomlinson-krzyknęłam łapiąc Zayn'a za rękę-niech Cię tylko dorwę, ty pieprzony sukinsynu...
Oto kolejny. Mam nadzieję,że wam się spodoba.
Dziękuje,za każde miłe słowo, i liczę na jeszcze więcej <3
Zadawajcie pytania bohaterom. :)
Kolejny niebawem.
+Anonimki się podpisują :)
Świetny pomysł na opowiadanie. Kiedy pojawi się coś ciekawego z Louisem? :) Zapraszam do mnie : http://onedirection-loveadventure.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńKurwa, to było mega! I ten ''foszek'', normalnie cud, miód maliny i ogórki!!!
OdpowiedzUsuńCzekam na następny!!!
I jeszcze pytanie do Louis'a : Czy on w końcu dopnie swego i prześpi się z Rubi ?
To tyle ;D
Kaczuszka<3
co tu dużo pisać - ŚWIETNY <33 @HUG_MEHORAN
OdpowiedzUsuńNo wkurza mnie ten Louis ale no cóż zawsze ktoś taki musi być :D Rozdział świetny, czekam na next ;3
OdpowiedzUsuńSuuuuuuuuper
OdpowiedzUsuńZajebisty rozdział. Najlepszy. :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie:
http://wszystko-o-nich.blogspot.com/
Matkoo <3333 Zayebisty rozdział ! *w* Końcówka poprostu świetna ;3 A Lou strasznie mi się podoba jako taki chamski podrywacz, haha ;D Masz mega talent *-*
OdpowiedzUsuńCzekam na NN ;* Wenyyy <333333
Bardzo fajny.:)
OdpowiedzUsuńWika
Nareszcie się pogodzili!!!!!!!!!! :D Mam nadzieję, że Rubi i Zayn zostaną parą! ^.^
OdpowiedzUsuńOla<3